Najlepsze Serwery Minecraft w Polsce!
Witaj serdecznie na forum gdzie znajdziesz swój ulubiony Serwer Minecraft

Serwery Minecraft

Witaj, Serwery Minecraft - nie przypadkiem znalazłeś największe forum internetowe Minecraft w Polsce Serwery Minecraft 1.7, 1.8, 1.9, 1.10, 1.11, 1.12, 1.13 które tu znajdziesz pozwolą Ci miło spędzić czas, poznasz nowych wspaniałych ludzi i przeżyjesz fantastyczne przygody! Jednoczymy ludzi uwielbiających Gry i Minecraft! Zagraj z Nami i odkryj fantastyczne Serwery No Premium! Zobacz co oferuje polecana przez Nas

Lista Serwerów Minecraft

.

Zarejestruj się bezpłatnie na forum! Oto niektóre z przywilejów:
  • Zakładaj nowe wątki oraz aktywnie w nich uczestnicz,
  • Odblokuj możliwość pisania na Shoutboxie (czat),
  • Ogranicz ilość wyświetlanych reklam,
  • Zdobywaj odznaczenia oraz reputacje,
  • Znajdziesz tutaj darmowe poradniki Minecraft,
  • Odblokuj dostęp do ukrytych działów, tematów i linków,
  • Spersonalizuj swój prywatny profil,
  • Uczestnicz w forumowych konkursach,
  • Pamiętaj to nic nie kosztuje, MineSerwer.pl to darmowe forum internetowe na którym dowiesz się jak zainstalować minecraft oraz jak grać w minecraft!
Szukałeś Serwerów Minecraft? Znalazłeś! Zarejestruj się, a zagraj z nami!

serwery minecraft



 
Ocena wątku:
  • 4 Głosów - 4 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[RolePlay] Magic World
Autor Wiadomość
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*********

Liczba postów: 764
Dołączył: Jan 2016
284
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 1.40
Post: #531
RE: [RolePlay] Magic World
Fred zauważył, co Malacath mu zrobił w lustrze, stojącym nieopodal.
- Ty Durniu!!! Parszywy gnoju! - Z Walizki Freda wyskoczyła jego Różdżka, Fred ją chwycił. Wycelował koniec Różdżki w samego siebie, następnie wypowiedział zaklęcie, które zmywało wszystkie zaklęcia rzucone na daną osobę(to zaklęcie, którym nafaszerowany jest wodospad w banku Gringotta, bardzo potężne.) Nic się nie stało. Fred wypowiedział drugie zaklęcie... Powoli zaczął odzyskiwać swój dawny wygląd. Odwrócił się w stronę stołu, huknął pięścią w stół, następnie wyciągnął z Walizki 3 fiolki. Otworzył wszystkie 3 eliksiry, następnie wypił każdy do dna... Po kilku minutach odzyskał swój dawny wygląd, zdołał także naprawić swoje wspaniałe ubrania. Fred odwrócił się z Różdżką w ręku w stronę Malacatha i śmiejących się Kultystów.
- Imbecylu... Nawet nie wiesz ile kosztują takie eliksiry... Wszyscy, którzy potrafili je wytwarzać już dawno pozdychali. - Powiedział Fred.
- Jakich moich przyjaciół? Malacath? Sądzisz, że mam przyjaciół? Że na kimś mi zależy? Cenię sobie jedynie rodzinę Carrabothów, dlatego pomogę Cecilii zrozumieć, jak ma postępować! Działam sam, jednak w tej psocie muszę współpracować z wami. - Powiedział Fred, wycelował Różdżką w Malacatha i piątkę Kultystów.
- Jak śmiałeś rzucić na mnie jakiś swój parszywy elficki urok?! Wejdę na bal we własnej osobie, nie jako jakiś durny przebieraniec! - Ryknął Fred, nie szczerzył się.
- Ty Elfi pomyleńcu... Moje ubrania są warte więcej niż wszystkie twoje szmaty razem wzięte! Hahaha! - Zachichotał Fred.
Fred jeszcze bardziej się zdenerwował.
- TY Gnojku!!!! Za kogo się uważasz?! - Ryknął Fred.
- Bombarda Maxima! - Cisnął w Malacatha i piątkę Kultystów, wszyscy wyfrunęli w górę, następnie spadli na ziemię. Dwóch zdechło od upadku.
- Inkarserus! - Fred cisnął w Malacatha, jego ciało spętały pnącza, nie mógł się ruszać.
- Wingardium Leviosa! - Fred uniósł Malacatha w powietrze
- Bąblogłowy! - Fred wytworzył bańkę na gębie Malacatha, nie mógł oddychać, dusił się.
Jeden Kultysta rzucił się na Freda, Fred jednak trzymał w drugiej ręce swój nóż. Machnął nożem i przebił gardło Kultyście, ten padł na ziemię topiąc się w kałuży krwi.
- Crucio! - Fred rzucił na Malacatha zaklęcie torturujące... Zaczęło wyginać go na każdą stronę i sprawiać mu ogromny ból.
- Żegnaj się, Malacath! - Ryknął Fred.
- Avada Kedavra! - Fred cisnął zaklęciem w sam środek wiszącego w powietrzu Malacatha, zaklęcie huknęło w jego brzuch, jego ciało sztywno spadło na ziemię.
- Ahahahahahhahahahaha! - Fred się śmiał, następnie cisnął Avadą w jednego z dwóch pozostałych Kultystów, padł martwy.
Fred położył swoją Różdżkę na stole, następnie wyciągnął chusteczkę i zaczął wycierać swój nóż z krwi zabitego Kultysty. Spojrzał na żyjącego Kultystę.
- Wasz Elfi Władca zdechł! Tam leży jego truchło. Powiadom o tym jego ludzi. - Powiedział Fred, Kultysta chciał już pójść, jednak Fred go zatrzymał.
- Nie, Nie, nie! Nie teraz! Dopiero, gdy wykonają rozkazy, które wasz martwy Pan im zlecił! Ależ się zdziwią, gdy usłyszą, że ich Pan nie żyje, HAahaha! - Śmiał się Fred.
- Zobaczę, co z wami zrobię... Może każę was spalić? Albo pozabijać jednego po drugim? Ewentualnie tych, którzy padną mi do stóp... Oszczędzę! Haha! - Śmiał się Fred. Wyczyścił swój Nóż, schował do kieszeni w Garniturze. Chwycił swoją Różdżkę, podszedł do sztywnego Malacatha.
- A wracając do ciebie... - Powiedział
- I co? Jak się czujesz?! - Fred kopnął truchło Malacatha.
- I co, gnoju?! - Fred ponownie kopnął. Zauważył, że Malacath poruszył dwoma palcami.
- Parszywa łajzo?! - Fred wyciągnął Nóż, wbił go w brzuch Malacatha, następnie przejechał mu po gardle. Ponownie kopnął tym razem w mordę.
- Wspomniałeś, że użyłeś zaklęcia Darona? Daron... To był parszywy Demon, który został zmiażdżony przez Lorda Carrabotha! Po jaką cholerę wspominasz jego parszywe imię?! - Fred ponownie kopnął truchło. Malacath lekko się ruszał.
Tymczasem ostatni Kultysta, który był z nimi w sali, wycelował rękę w plecy Freda, ponieważ domyślał się, że jego Władca jednak nie zginął.
- Dus... Var... Muh! - Ryknął Kultysta, Fred natychmiast przyciągnął do siebie Różdżkę, odwrócił się i zablokował zaklęcie.
- Ty gnido... Sądziłeś, że twoje żałosne zaklęcie coś mi zrobi?! - Fred podbiegł do Kultysty, schował Różdżkę do kieszeni, chwycił ręką maskę, którą Kultysta miał na pysku i zerwał mu ją z mordy. Kultysta zawył z bólu.
- Parszywa morda! - Krzyknął Fred, następnie trzasnął mu pięścią w gębę, Kultysta przewalił się na plecy.
- Aaa!! - Fred zawył z bólu, ręka zaczęła go boleć od uderzenia Kultysty. Trzymał się za rękę i zaczął skakać, podskoczył do leżącego Malacatha i kopnął go dwa razy, następnie podskoczył do leżącego Kultysty. Po chwili ręka przestała boleć. Fred wyjął z kieszeni swój Nóż, następnie rzucił się na leżącego Kultystę. Chciał wbić ostrze noża w gębę Kultysty, ten jednak się szamotał i unikał dźgnięć Freda. Po chwili jednak Fred lewą ręką chwycił Kultystę za gardło i unieruchomił mu łepetynę. Następnie, prawą ręką wbił swój Nóż w jego pysk. Krew trysnęła, brudząc przy tym ubranie i twarz Freda. Po chwili, wstał i znów przetarł swój nóż chusteczką. Znowu podszedł do Malacatha.
Kucnął przy leżącym Malacathcie. Zauważył, że z jego pyska spod maski wypłynęła krew.
- Czemu nie zdychasz, Elfia Gnido? - Spytał Fred. Jeszcze chwilkę patrzył na Malacatha, następnie wstał i znowu kopnął go dwa razy w brzuch i raz w nogi.
- Yur... Toh... - Malacath cichutko szeptał swoje zaklęcia.
- Co?! Co tam gadasz?! - Ryknął Fred, następnie wycelował Różdżką w Malacatha.
- Everte Statum! - Cisnął zaklęciem, ciało Malacatha wyskoczyło w górę. Fred szybko machnął Różdżką, przez co zatrzymał ciało Malacatha, które zawisło w powietrzu.
- Dlaczego ty nie zdechłeś? Hahaha! - Fred zaczął chodzić w tył i w przód, zerkał co chwilę na Malacatha.
- Czyżby?!?! No... Tak! Hahahahahaha! Ty - Elfi Czarnoksiężnik posiadasz horkruksy! To one trzymają twoją parszywą egzystencję przy życiu! Hahahahha! - Fred się śmiał, Malacath wisiał w powietrzu.
- Ty cwany psotniku! - Wrzeszczał Fred.
- Musiałeś naczytać się wiele ksiąg Lorda Carrabotha - Pierwszego twórcy Horkruksa, skoro udało się stworzyć horkruksy Tobie - Elfowi... - Mówił Fred.
- Elf i horkruksy?! Ciekawe! To dlatego jesteś taki pewny siebie i odważny, Hahah! - Krzyczał Fred.
- Elfy zawsze usługiwały Czarodziejom... Dźwigały ich tobołki, niczym skrzaty! Hahahaha! - Mówił Fred.
- No cóż... Musisz mi zdradzić wszystkie szczegóły o twoich Horkruksach, abym pomógł Ci bezpiecznie je ukryć... Malacath, Ty egzystujesz w zbyt płytkim brodziku intelektualnym, byś sam mógł porządnie schować swoje Horkruksy... Jesteś moim bardzo ważnym partnerem biznesowym... A gdy twoje Horkruksy zostaną zniszczone, każdy twój wróg zniszczy Cię pstryknięciem palców, gdyż jesteś Elfem! A wtedy stracę wspólnika, co byłoby wielką stratą, Hahaha! - Mówił Fred.
Fred zauważył, że Malacath coraz bardziej rusza łapskami.
- Impedimenta! - Fred cisnął zaklęciem w Malacatha, zamroził jego ciało i spowolnił, przez co Malacath nie mógł się jeszcze ruszyć.
- Petrificus Totalus! - Fred całkowicie zamroził Malacatha i spetryfikował. Ten nie mógł nic gadać, ani poruszyć nawet małym paluszkiem. Tylko słyszał.
- A teraz słuchaj uważnie, inaczej odrąbię Ci kończynę pewnym zaklęciem... Hmm? Lewą rączkę? Prawą nóżkę? A może wolisz stracić obie dłonie, Elfi przyjacielu?! Hahaha! - Krzyknął Fred.
- Ja, muszę zakraść się do komnaty Cecilii, w której zapewne nie będzie straży... Oczywiście będą strażnicy przed komnatą, aczkolwiek z nimi sobie poradzę, jak z wami tutaj. Nasza wspaniała Cecilia na pewno przyjdzie po coś do swojej komnaty podczas balu... Jestem pewien! Na pewno przyjdzie sama, wtedy ją schwytam, a następnie cisnę czerwonym zaklęciem w niebo i Wy zaatakujecie, abym ja mógł spokojnie wyprowadzić Królową z zamku. Oczywiście dodatkowo zrobię jeszcze dwie rzeczy, których jednak, wspólniku Ci teraz nie zdradzę... Wszystko zobaczysz, Haha! - Powiedział Fred, spojrzał na unieruchomionego Malacatha.
- No cóż, Haha. Dałem Ci nauczkę, za twoje idiotyczne zachowanie... Jesteśmy kwita, wspólniku. Oczywiście, nie masz mi za złe? Malacath? W końcu to Ty zdewastowałeś mój wygląd! Hahah! - Fred patrzył na wiszącego w powietrzu spetryfikowanego Malacatha.


Tymczasem Cecilia Carraboth weszła do komnaty Azuli.
- Mamusia! - Azula wstała z krzesła i podbiegła do Cecilii. Diana stała przy krześle ze szczotką do włosów w ręce.
- Cudownie wyglądasz, moja śliczna! - Powiedziała Cecilia.
- Mamusiu, dzisiaj będą wszyscy goście? - Spytała Azula chichocząc.
- Tak, moja piękna! - Powiedziała Cecilia.
- Diano, Ty również wspaniale wyglądasz. - Powiedziała Cecilia.
- Dziękuję, Królowo. Jednak nic nie dorówna twojej urodzie. - Powiedziała Diana.
- Za parę godzin zaczną przybywać goście... Do tego czasu zajmij się moją Córką... Podczas balu, Azula będzie przy mnie. Teraz jednak, muszę zrobić jeszcze kilka rzeczy. - Powiedziała Cecilia, Diana pochyliła głowę i uśmiechnęła się.

[Obrazek: Gyvl2Ml.gif]
Chodź ze mną, też się uniesiesz... Ciebie też porwie!
[Obrazek: eDFX8zf.gif]
We all float down here!
Time to float!
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-October-2019 00:14:15 przez DevilxShadow.)
18-October-2019 00:05:40
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Brat Banana
Wspieram Forum

Liczba postów: 6969
Dolaczyla: Jan 2012
Reputacja: 777

MineGold: 777.77

Serdecznie polecamy:
TrooxPL Niedostępny
♡ᑕᕼᗴᒪᔕᗴᗩ ᖴᗩᑎ♡
*********

Liczba postów: 835
Dołączył: Aug 2016
498
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
Chelsea <3

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 222.63
Post: #532
RE: [RolePlay] Magic World
Zaklęcie Freda skończyło się, Lord spadł na dół.
- Reg... - nastąpiła regeneracja elfa, po chwili wrócił do pełni sił.
- Oczywiście że ci wybaczam - zacisnął pieści.
Malacath podszedł do Freda i przywalił mu w mordę. Złapał go za głowę obiema rękoma.
- Yol... Tor shul! - płomień spalił twarz Freda
- Ro Death! - wiązka usmiercajaca wbiła się w Freda, mężczyzna zmarł.
- Koniec naszej owocnej współpracy, panie Fred. Nie będziesz mi już potrzebny - powiedział Lord.
- Huh... Aving... - nagle usłyszeli ryk Krakena, spod podłogi wyłoniła się macka potwora.
Stwór zabrał truchło Freda na dno wody. Kraken pożarł czarodzieja, soki trawienne spaliły jego ciało, dusza czarodzieja powędrowała do piekła.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-October-2019 06:18:27 przez TrooxPL.)
18-October-2019 06:16:49
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*********

Liczba postów: 764
Dołączył: Jan 2016
284
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 1.40
Post: #533
RE: [RolePlay] Magic World
Wydarzenia, które nastąpiły kilka minut przed ocknięciem się Malacatha: Fred na szczęście miał w swojej walizce wiele Eliksirów, również eliksir wielosokowy. Gdy Malacath wisiał w powietrzu i nie mógł się ruszać, do komnaty tylnym wejściem wszedł Kultysta. Fred podbiegł do niego z Eliksirem i Swoją Walizką w ręku. Wszystko działo się za plecami Malacatha, który nie mógł się wtedy ruszyć. Fred rzucił na Kultystę Imperiusa, przez co całkowicie go kontrolował, następnie wlał mu Eliksir do gęby. Po chwili, Kultysta przemienił się w Freda, wyglądał dokładnie tak samo!
- Ruszaj, niedługo twój Pan się ocknie, porozmawiasz z nim. - Szepnął Fred, następnie schował się za zasłonami.
Po chwili Malacath się ocknął i zniszczył Kultystę wyglądającego jak Fred, sądząc, że był to prawdziwy Fred.
Tymczasem Fred deportowal się na Ulicę Nokturnu...
- Nie sądziłem, że do tego dojdzie... Że sprawy tak się potoczą... - Szedł przez uliczkę.

[Obrazek: Gyvl2Ml.gif]
Chodź ze mną, też się uniesiesz... Ciebie też porwie!
[Obrazek: eDFX8zf.gif]
We all float down here!
Time to float!
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-October-2019 10:06:20 przez DevilxShadow.)
18-October-2019 09:34:18
Znajdź wszystkie posty Odpisz
TrooxPL Niedostępny
♡ᑕᕼᗴᒪᔕᗴᗩ ᖴᗩᑎ♡
*********

Liczba postów: 835
Dołączył: Aug 2016
498
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
Chelsea <3

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 222.63
Post: #534
RE: [RolePlay] Magic World
Wydarzenia które nastąpiły nie miały miejsca bo był to sen Freda
18-October-2019 11:31:14
Znajdź wszystkie posty Odpisz
DevilxShadow Offline
ψ мίѕтяz ροҝѮмøи ψ
*********

Liczba postów: 764
Dołączył: Jan 2016
284
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
DevilxShadow

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 1.40
Post: #535
RE: [RolePlay] Magic World
Cecilia wyszła z komnaty swojej córki, następnie zeszła schodami na dół. Przeszła długi korytarz, następnie podeszła pod komnatę Vincent'a. Stał tutaj strażnik.
- Jak się miewa Vincent? - Spytała Cecilia.
- Pani. Ostatnio nie sprawia żadnych kłopotów. - Powiedział Strażnik. Po chwili, Cecilia gestem dłoni rozkazała mu otworzyć drzwi od komnaty. Weszła do środka z Różdżką w ręku.
- Lumos. - Z końca Różdżki wydobyło się światło. Cecilia rozglądała się po komnacie w poszukiwaniu Vincent'a... Po chwili, usłyszała cichutki dźwięk... Podeszła bliżej i zauważyła Vincent'a, który siedział na krześle, na kolanach trzymał cymbałki i grał na nich. Siedział tyłem do drzwi więc nie widział Cecilii. Cecilia wsłuchiwała się w dźwięki, które wystukiwał. Były powolne, smętne i smutne.
Vincent pograł jeszcze chwilkę, następnie wstał i położył cymbałki na krześle. Zauważył Cecilię.
- Cecilia! - Krzyknął.
- Ślicznie grałeś, Vincencie. - Powiedziała Cecilia.
- Vincent grał parszywą melodię... Vincent okropnie na cymbałkach, woli flet... - Powiedział.
Cecilia zachichotała, Vincent stał zgarbiony.
- Vincent pokaże, Cecilia zobaczy! - Vincent chwycił dłoń Cecilii i pociągnął ją w stronę ściany. Cecilia poświeciła światłem z końca Różdżki na ścianę. Były tu narysowane różne bohomazy, szkielety, narzędzia tortur, szczury.
- Słuchaj, mój drogi Vincencie... - Powiedziała Cecilia, patrząc na obrazki.
- Dzisiaj jest Halloween, cudowne święto! - Powiedziała Cecilia.
- Z tej okazji, w moim zamku odbędzie się piękny bal, jak co roku. Wiem, że Halloween to również twoje ulubione święto, Vincencie... Pragnę więc, abyś spędził je razem ze mną i zasiadł przy moim stole podczas balu. - Powiedziała Cecilia.
Vincent zrobił poważną minę, jednak po chwili się ucieszył i klasnął w łapska.
- Vincent uwielbia! - Krzyknął Vincent.
- Cieszę się, Vincencie... Przyślę po Ciebie strażnika, który przyprowadzi Cię do mojego stołu... Jednak nie możesz zrobić nikomu krzywdy... Nawet przez przypadek. Będzie wielu, bardzo wielu gości... A z nami przy stole Ci najważniejsi. Proszę Cię, abyś był spokojny, Vincencie... - Powiedziała Cecilia.
Vincent splótł palce i zaczął robić młynek kciukami.
- Obiecujesz, Vincencie? - Spytała Cecilia.
- Vincent obiecuje... - Powiedział, szurając butem o podłogę.
- Dobrze! Aha, jeszcze jedno... Na zewnątrz będą Dementorzy... Musiałam ich prosić o pomoc, aby strzegli zamku przed ewentualnym niebezpieczeństwem... Wiem, że za nimi nie przepadasz... - Powiedziała.
- Wstrętne Dementory... Vincent pogardza! Vincent pozabija! Vincent sam chronić Cecilię! - Krzyknął.
- Spokojnie! Nic Ci nie zrobią, Vincencie... A jeśli coś Ci zrobią, spotka ich kara i zostaną przepędzeni. - Powiedziała Cecilia.

[Obrazek: Gyvl2Ml.gif]
Chodź ze mną, też się uniesiesz... Ciebie też porwie!
[Obrazek: eDFX8zf.gif]
We all float down here!
Time to float!
21-October-2019 23:41:19
Znajdź wszystkie posty Odpisz
TrooxPL Niedostępny
♡ᑕᕼᗴᒪᔕᗴᗩ ᖴᗩᑎ♡
*********

Liczba postów: 835
Dołączył: Aug 2016
498
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
Chelsea <3

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 222.63
Post: #536
RE: [RolePlay] Magic World
Lord Malacath spojrzał na przemienionego Freda.
- Jak się czujesz, Fred? - spytał Lord
- Wspaniały plan, nieprawdaż?! - zaśmiał się, po chwili przestał, Kultyści również
Wczoraj 13:36:34
Znajdź wszystkie posty Odpisz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości