Najlepsze Serwery Minecraft w Polsce!
Witaj serdecznie na forum gdzie znajdziesz swój ulubiony Serwer Minecraft

Serwery Minecraft

Witaj, Serwery Minecraft - nie przypadkiem znalazłeś największe forum internetowe Minecraft w Polsce Serwery Minecraft 1.7, 1.8, 1.9, 1.10, 1.11, 1.12, 1.13, 1.14, 1.15 które tu znajdziesz pozwolą Ci miło spędzić czas, poznasz nowych wspaniałych ludzi i przeżyjesz fantastyczne przygody! Jednoczymy ludzi uwielbiających Gry i Minecraft! Zagraj z Nami i odkryj fantastyczne Serwery No Premium! Zobacz co oferuje polecana przez Nas

Lista Serwerów Minecraft



Zarejestruj się bezpłatnie na forum! Oto niektóre z przywilejów:
  • Zakładaj nowe wątki oraz aktywnie w nich uczestnicz,
  • Odblokuj możliwość pisania na Shoutboxie (czat),
  • Ogranicz ilość wyświetlanych reklam,
  • Zdobywaj odznaczenia oraz reputacje,
  • Znajdziesz tutaj darmowe poradniki Minecraft,
  • Odblokuj dostęp do ukrytych działów, tematów i linków,
  • Spersonalizuj swój prywatny profil,
  • Uczestnicz w forumowych konkursach,
  • Pamiętaj to nic nie kosztuje, MineSerwer.pl to darmowe forum internetowe na którym dowiesz się jak zainstalować minecraft oraz jak grać w minecraft!
Szukałeś Serwerów Minecraft? Znalazłeś! Zarejestruj się, a zagraj z nami!

serwery minecraft


Eventy Wakacyjne 2020 - KAŻDY PIĄTEK LIPCA

Rekrutacja Policjantów MineFox - Czerwiec 2020


 
Ocena wątku:
  • 2 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[Star Wars Stories] - Ostatni Rozkaz
Autor Wiadomość
Ravcore Online
┌►GєηєRαℓ◄┘
******

Liczba postów: 312
Dołączył: Feb 2017
423
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
Ravcore

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #1
Star [Star Wars Stories] - Ostatni Rozkaz
Nadszedł czas nowego opowiadania. Informuje iż epizody z tego opowiadania bedą się pokazywać rzadziej. Czasem raz na tydzień czasem raz na dwa tygodnie ze względu iż prywatnie mam dużo spraw do ogarnięcia przez wakacje. Nie ma się jednak co obawiać opowiadanie bedzie trwać Wink Pozdrawiam

Cytat:Uwaga! Opowiadanie w pierwszych epizodach zahaczać będzie o okres "Zemsty Sithów" równocześnie jednak ze zmianami fabularnymi tak aby całość miała znaczący sens.

[Obrazek: image.php?di=2CPX]
[Obrazek: image.php?di=QLNI]

CHAPTER 1

CZAS - 19 BBY


Gdy bitwa o Coruscant dobiegła końca, Separatyści znaleźli się w niezwykle trudnej sytuacji. Podczas oblężenia planety przywódca konfederacji Hrabia Dooku stracił życie w walce z Anakinem Skywalkerem. Ta sytuacja była zaskoczeniem dla wielu i odbiła się głębokim echem wśród sił separatystycznych uczestniczących w bitwie. Gdy Republika świętowała zwycięstwo, Konfederacja z niepokojem patrzyła w przyszłość. Koniec trwającej już lata wojny zbliżał się wielkimi krokami. Republika była o krok od zwycięstwa... Strata Dooku wywarła tez znaczący wpływ na Generała Grievousa, który po przegranej bitwie uciekł wraz ze swoim przetrwałym oddziałem na planete Utapau. Sam generał nie ukrywał ze nie był gotów na taki rozwój sytuacji. Nie spodziewał się że osoba taką jaką był Dooku mogła zginać podczas walki z Jedi. Dobrze pamiętał bowiem jak Hrabia sam szkolił go i trenował w walce mieczami świetlnymi. Był jego mentorem, nauczycielem i mistrzem. Nie raz testował jego umiejętności, nawet w najmniej oczekiwany sposób. Teraz gdy jego już nie ma, Grievous musiał stanąć przed dużym wyzwaniem. Teraz to on przejął posadę przywódcy Konfederacji.. Teraz od jego woli zalezy co stanie się z Separatystami. Grievous nie był jednak głupi. Dobrze wiedział że Republika nie spocznie do póki on nie zginie. Wiedział że będą próbować sie go pozbyć. Wiedział że jego śmierć oznaczałaby dla całej galaktyki koniec trwającej wojny, ponieważ sama Rada Separatystów nie poradziłaby sobie w walce z potężnym wrogiem jaką była Republika.

Gdy statek Grievousa zdołał wylądować na jednym z lądowisk na Utapau, wyszedł on pospiesznie ze statku wraz ze swoimi MagnaGuardami. Pierwszą rzecza jaką chciał zrobić to jak najszybciej skontaktować się z Darthem Sidiousem. Chciał powiadomić go o tym że udało mu się przeżyć i oczekuje na jego dalsze sugestie w sprawie kolejnych działań armii. Natychmiast więc użył on swojego komunikatora i oczekiwał na odpowiedź ze strony swojego pana.
Gdy po chwili oczekiwania hologram Sitha zdoła się ukazać generał pokłonił się.

- Generale Grievous..Wyślij wszystkich członków rady Separatystów na planete Mustafar...

- Jak sobie życzysz mój panie - odparł Grievous

- Wojna dobiega końca Generale..

- A co ze śmiercią Hrabiego Dooku?

- Jego śmierć była niepotrzebną stratą.. Już wkrótce będę miał nowego ucznia. O wiele młodszego.. i znacznie potężniejszego.

Słysząc te słowa Grievous zrozumiał że Sidious nie zbyt przejął się śmiercią Dooku. Z drugiej jednak strony był ciekaw kto miałby zostać nowym uczniem Sidiousa... Ktoś potęzniejszy i młodszy od Hrabiego Dooku... Kandydatów było niewielu na to stanowisko, mimo to jednak Grievous nie potrafił w tej chwili odpowiedzieć sobie na to pytanie.
Gdy rozmowa została zakończona Grievous wraz ze swoimi gwardzistami udał się na spotkanie Rady Separatystów, które odbywało się właśnie na Utapau. Wszyscy przedstawiciele rady i senatorzy czekali już z niecierpliwością na wieści od Grievousa na temat dalszych działań. Większość z nich była jednak zaskoczona że na obradach nie ma Hrabiego Dooku. Szczególnie niezadowolony był Nute Gunray - wicekról federacji handlowej. Powszechnie było bowiem wiadomo że nie przepada on za osobą Grievousa.

- Generale, Gdzie jest Hrabia Dooku? Dlaczego nie pojawił się na obradach?

- Niestety, ale Hrabia Dooku nie żyje - odparł Grievous

Członkowie Rady popatrzyli po sobie z zaskoczeniem. Nikt ich wcześniej nie poinformował o tym zdarzeniu.

- Jak to się stało? Co my teraz zrobimy? - zapytał San Hill

- To tylko kwestia czasu zanim Republika i Jedi wybija nas wszystkich! - odparł Passel Argente

- Lord Sidious nakazał wam tymczasowo udac się i schronic się na Mustafar - rzekł Grievous

- Co to znaczy tymczasowo? - zapytał znów San Hill

- Do czasu aż nie zostaną podjęte dalsze działania. - rzekł Grievous - Sidious przekazał mi równiez wiadomość że wkrótce będzie posiadał nowego ucznia

- Kim jest ten nowy uczeń?

- Nie zostały mi przekazane szczegóły...

- Wątpie aby ktokolwiek mógł zastąpić Hrabiego Dooku, Był wybitnym wodzem. - rzekł Gunray - Skoro jednak nie żyje, kto teraz bedzie odpowiadał za całe państwo? Czy Lord Sidious wyznaczył kogoś?

Grievous popatrzył na Gunraya nic nie mówiąc. Po chwili zrobił kilka kroków w jego strone i odparł:

- Ja będę

Gunray nie był zadowolony z tej odpowiedzi. Osobiscie uważał że Grievous nie jest wystarczająco kompetentny aby otrzymać awans na te stanowisko, a co dopiero by samodzielnie rządził całym państwem.

Spotkanie dobiegło końca. Rada powoli i po kolei zaczęła zbierać sie do podróży na Mustafar. Grievous patrzył na odchodzących senatorów. Po chwili podszedł do niego Wat Tambor - emir Unii Technokratycznej, jeden z najbardziej zaufanych sojuszników Grievousa.

- Generale nie chciałbym zawracać ci głowy, ale jest mały problem który chciałbym z tobą omówić.

- Słucham - rzekł Grievous odwracając się do niego.

- Otóż powoli zaczyna brakować funduszy na produkcje kolejnych maszyn i droidów bojowych. Obawiam się ze jeśli niczego z tym nie zrobimy Unia zbankrutuje i w ciągu kilku tygodni możemy przegrać wojnę z Republiką.

- Wojna i tak już dobiega końca emirze. Ale masz racje. Nie możemy po sobie poznać że strata Dooku będzie naszym gwoździem do trumny. Leć na Skako, zwołaj swój lud , postaraj się zwerbować więcej ludzi, Tych którzy juz pracują niech tworzą dalej droidy ale po mniejszej cenie. Gdy uda nam się wyjść z kryzysu, ich praca bedzie wynagrodzona podwójnie.

- A co z materiałami? Ich równiez zaczyna brakować.

Grievous zastanowił się przez chwilę.

- Zbierajcie złom pozostały po zniszczonych maszynach na polach bitew i wykorzystujcie go do budowy nowych droidów.

- Jak rozkażesz Generale - rzekł Wat Tambor i odszedł do swojego statku. Po chwili odleciał.

Grievous rownież poszedł w swoją stronę. Miał zamiar odleciec do systemu Vassek gdzie na jednym z księzyców planety znajdowała sie ukryta cytadela Generała. To właśnie w tym miejscu mógł odbudować zniszczone i uszkodzone cześci swojego ciała po krwawej i męczącej bitwie o Coruscant. Rozmawiajac z droidami nakazał im przygotować swój statek. Gdy miał już wyruszać, nagle ni stąd ni zowąd usłyszał znajomy głos. Nawet bardzo znajomy.Głos którego dosłownie nienawidził.

- Witajcie!

Grievous odwrócił się i dostrzegł, że był to nie kto inny jak Obi-Wan Kenobi

- Generał Kenobi!

Od razu droidy otoczyły Obi-Wana mierząc w niego z dział i blasterów.

- Odważny jesteś. Ha ha ha.... Zabić go - rzekł Grievous do swoich MagnaGuardów odsuwajac się.

Od razu gwardia Generała ruszyła szarżą na mistrza Jedi.
Obi-Wan aktywując swój miecz świetlny dostrzegł duży wiszący kontener. Używając mocy, zrzucił go miażdżąc równocześnie całą gwardię generała.

- To nie było zbyt gościnne powitanie Generale - odparł Obi-Wan z uśmiechem na twarzy.

Grievous słysząc to zaryczał ze wściekłości.

- Nie potrzebuje ich aby Cię pokonać.. Odsunąć się! Sam się z nim rozprawie - rzekł do swoich droidów.

- Twój ruch - odparł Obi-Wan

- Głupcze, byłem trenowany w tych waszych sztukach Jedi przez Hrabiego Dooku... - rzekł wyciągając dodatkową parę ramion. Z każdej z czterech rąk wydobył sie blask miecza świetlnego - Atakuj Kenobi! Tu skończy się twoja historia!

Grievous od razu rozpoczął szarżę swoimi mieczami tworząc z nich obracającą się barierę której nie można było przebić. Z każdym obrotem zahaczały one o podłogę uwalniając chmarę iskier i zostawiajac po sobie wypalony ślad. Obi-Wan patrzył w skupieniu jak Grievous zbliżał sie w jego stronę... Był coraz blizej. Gdy tylko znalazł się w zasięgu jego miecza, Obi-Wan powstrzymał szarżę Grievousa atakując swoim mieczem świetlnym. Po wymianie paru ciosów Obi-Wan odskoczył za Grievousa aby zaatakowac go od tyłu. Ten jednak przewidział jego ruch i gdy tylko mistrz Jedi znalazł się po drugiej stronie, Grievous kopnął go z całej siły co spowodowało, że Obi-Wan przewrócił się i leżąc na ziemi lekko oszołomiony i obolały patrzył jak Grievous się do niego zbliża.

- Zginiesz Kenobi! - rzekł Grievous biorąc zamach swoimi mieczami świetlnymi.

W ostatniej chwili Obi-Wan zdołał jednak odskoczyć. Miecze ponownie zostały skrzyżowane.

[Obrazek: image.php?di=BDF1]

W pewnym momencie, wykorzystując chwilę, Obi-Wan zdołał odepchnąć Generała mocą, przez co spadł on piętro niżej. Grievous szybko jednak zdołał się pozbierać. Wstał i patrzył... jak to Kenobi do niego zeskakuje z mieczem świetlnym w ręce.

W międzyczasie do walki dołączyła się armia Republiki. Żołnierze klony pod dowództwem Komandora Cody'iego rozpoczęły oblężenie na bazę separatystów.
Walka była niezwykle wyrównana. Droidy nie zamierzały się poddać, wysyłając ciężkie jednostki na front. Rój pocisków przelatywał w powietrzu z ogromną prędkością rozświetlając pole bitwy. Oślepiające wybuchy maszyn pogrążonych w ciągłym ostrzale rozlegały się wokoło dwóch odwiecznych wrogów mierzących się wzrokiem... Obi-Wan i Grievous.. żaden z nich nie zamierzał odpuścić...

===================================================
END OF CHAPTER ONE

================================================================================​===================================

[Obrazek: lz7id005xari.gif]
Army or not you must realize you are doomed
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-June-2020 18:31:24 przez Ravcore.)
Oceny: GamerNinja (+1), VendeTT4Z (+1), Afrapul (+1), Camrakor_13 (+1), kuzynxfps123 (+1)
06-June-2020 18:26:17
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Brat Banana
Wspieram Forum

Liczba postów: 6969
Dolaczyla: Jan 2012
Reputacja: 777

MineGold: 777.77

Serdecznie polecamy:
Ravcore Online
┌►GєηєRαℓ◄┘
******

Liczba postów: 312
Dołączył: Feb 2017
423
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
Ravcore

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #2
RE: [Star Wars Stories] - Ostatni Rozkaz
Cytat:Uwaga! Opowiadanie w pierwszych epizodach zahaczać będzie o okres "Zemsty Sithów" równocześnie jednak ze zmianami fabularnymi tak aby całość miała znaczący sens.
Cytat:Uwaga! W tym chapterze zawarte są spoilery z 10 i 11 odcinka 7 sezonu wojen klonów!

[Obrazek: image.php?di=2CPX]
[Obrazek: image.php?di=QLNI]

CHAPTER 2

Na Coruscant odbywało się właśnie pilnie spotkanie zwołane przez mistrza Mace'a Windu. Większość z Jedi nie mogła się na spotkaniu stawić, gdyż aktywnie uczestniczyli w bitwach na różnych frontach z oddziałami separatystów. Swój czas jednak znalazł między innymi Mistrz Yoda, Ki-Adi Mundi oraz Aayla Secura którzy przez swoje komunikatory mogli skontaktować się ze świątynią. Mace'owi przy obradach towarzyszył również Anakin Skywalker. Młody rycerz Jedi został zaakceptowany prze grono jaki członek Najwyższej Rady Jedi, mimo to nie przyznano mu tytułu Mistrza, przez co nie zbyt dogadywał się z innymi.. w szczególności z Mace'em Windu. Mimo wszystko jednak, słuchał on co mają do powiedzenia inni mistrzowie.

- Jak sytuacja ma się na Utapau? - zapytał Ki-Adi Mundi

- Kenobi powinien już dotrzeć na miejsce, cały czas czekamy na wiadomość od niego - odparł Windu

Po chwili pojawiło się połączenie z planety Utapau. Był to Komandor Cody

- Komandorze, rozumiem ze oddziały bezpiecznie dotarły na Utapau - rzekł Mace Windu

- Tak generale, jesteśmy właśnie w trakcie bitwy, Większość droidów blokuje dostep do wnętrza miasta. Cały czas próbujemy się przedrzeć.

- A co z Kenobim ? - zapytał Windu

- Generał Kenobi przedarł się samotnie do kryjówki wroga. Przez chwile zdołałem go dostrzec.. Jestem pewny że właśnie walczy z Generałem Grievousem.

- Niech moc z Obi-Wanem bedzie.. - rzekł Yoda - Grievous niebezpiecznym przeciwnikiem jest. Lekceważyć go nie można.

- Anakinie, przekaż wiadomość kanclerzowi, zobaczymy jaka bedzie jego reakcja na tą nowinę.- odparł Windu

- Tak mistrzu - odparł Anakin i odszedł.

Mace Windu wraz z innymi Jedi patrzyli jeszcze jak Anakin odchodzi. Cały czas nie potrafił mu zaufać, Wyczuwał coś niepokojącego.
Przez chwile Jedi pozostawali w milczeniu patrząc na Windu który wydawał się być lekko zaniepokojony.

- Wyczuwam spisek, by zniszczyć Jedi. Ciemna strona mocy otacza kanclerza.

- Też to czuje, twoje obawy mogą okazać się być słuszne. Jeśli kanclerz sam nie zrezygnuje ze stanowiska po unicestwieniu Grievousa, zostanie usunięty z pełniącego urzędu. - rzekł Ki-Adi Mundi

- Kanclerz posiada niemal dyktatorską władze.. Rada Jedi musiałaby przejąć kontrolę nad senatem. - odparł Windu

- Niepewne nasze działania sa.. Wielką ostrożność zachować musimy. - rzekł Yoda

Do przebiegających rozmów dołączył się młody padawan Zhaus. Podszedł on do mistrza Windu.

- Mistrzu, odebrałem wiadomość z Mandalore. Oczekują na połączenie.

- Dobrze.- odparł Mace - Prosze, dołącz ich do rozmowy

W taki tez sposób do zebrania dołączyła również przebywająca na Mandalore - Ahsoka Tano oraz Komandor Rex który jej towarzyszył w misji.

- Rozumiem ze twoja misja zakończyła się sukcesem - rzekł Mace Windu widząc Ahsokę.

- Owszem, Pochwyciłam Maula, przygotowujemy się do transportu na Coruscant. - odparła Ahsoka

- Wielkie zasługi dla Republiki uczyniłaś - odparł Yoda

- Wykonuje swoje obowiązki...

- Nie jako Jedi..

- Nie.. jeszcze nie.. - odparła smutnym głosem Ahsoka.

Yoda patrzył na nią z dużym zatroskaniem. Czuł się poniekąd odpowiedzialny za decyzje które podjęto w stronę Ahsoki. Był to błąd ponieważ od początku była niewinna. Teraz wiedział już jak bardzo złe decyzje potrafi podejmować Rada Jedi. Pomimo to że zawsze chciał być siewcą pokoju i sprawiedliwości, widział, że ciemna strona zmienia postawy ludzi, ich poglądy i idee. Dostrzegał, że od dawna Jedi podążają złą ścieżką ale nie wiedział jak tą ścieżką zmienić, jak zawrócić.. Zaczął przeczuwać że cała ta wojna to jedna wielka gra i kłamstwo.

- Oczekiwałam porozmawiać z Anakinem.. - mówiła dalej

- Wysłałem go, by poinformował kanclerza że odnaleźliśmy Generała Grievousa na Utapau. Obi-Wan rozpoczął z nim walkę. Oczekujemy na dalszy rozwój wydarzeń.

- A więc, wojna dobiega końca..

- To zależy od kanclerza

- Co masz na myśli?

- Przykro mi, ale te sprawy są skierowane do dyskusji dla Rady Jedi - odparł oschle Windu

W taki tez sposób spotkanie zostało zakończone. Wszyscy Jedi uczestniczący w rozmowie się rozłączyli. Zhaus patrzył jak Windu odchodzi w swoja stronę. Nie ukrywał że cała sprawa bardzo go zainteresowała. Postanowił skontaktować się na osobności z Ahsoką. Cały czas bowiem obserwował ją podczas rozmowy. Czuł, że chciała powiedzieć coś ważnego, coś niezwykle istotnego, ale się powstrzymała przez zaistniałą sytuacje.
Szybko wyszedł więc ze świątyni i siadając na schodach aktywował komunikator.

- Ahsoka?

- Zhaus? Nie spodziewałam się że postanowisz się skontaktować. Czy coś się stało?

- Widziałem jak się potoczyła sytuacja. Wiem że jest coś co Cię dręczy. Wiesz, że mi możesz powiedzieć.

- Widzisz, pomimo odejścia z zakonu są osoby które nadal mi nie ufają. Nie jestem już Jedi i prawdopodobnie nigdy już nie będę. Czasami tęsknie za dawnymi czasami.. Ale mimo to nie żałuje że odeszłam..

- Rozumiem co chcesz powiedziec. - przerwał jej Zhaus - Zgadzam się z tobą, niektóre decyzje podejmowane przez Rade są co najmniej... dziwne jak nie złe..

- Nie mów ze ty tez planujesz odejść - rzekła Ahsoka z lekkim uśmiechem.

- Nie.. myślę że nie - odparł Zhaus śmiejąc się - Ale wracając do rzeczy... to chyba nie jest to, co cię naprawdę gryzie.. jest coś jeszcze, czuje to..

Ahsoka westchnęła głęboko.

- Tak.. to nie jest to...

- A więc?

- Gdy spotkałam się z Maulem, powiedział mi różne rzeczy. Oczywiście nie uwierzyłam w jego słowa i nadal w nie nie wierze. Ale... jest coś w tym co obarcza mnie niepokojem.

- Co takiego powiedział Ci Maul?

- Mówił mi o lordzie Sithów zwanym Sidiousem i Anakinie.. Mówił że to Darth Sidious stoi za wszystkim, on kontroluje wszystko a Anakin jest kluczem do wszystkiego i ma zostać.. jego nowym uczniem. Przyznaje.. trochę się tym martwię

Zhaus w milczeniu zastanowił się przez chwilę.

- Nie wydaje mi się aby Anakin był zdolny do czegos takiego..

- Ja również, ale.. ah.. wybacz muszę już kończyć, Rex i ja musimy przetransportować Maula na statek. Jak wszystko pójdzie po myśli to już niedługo będziemy mieli okazje jeszcze porozmawiać.

- Mam taka nadzieje, Powodzenia , Niech moc będzie z tobą.

Ahsoka kiwnęła głową i rozłączyła się. Zhaus schował komunikator i po chwili wrócił do świątyni.

Tymczasem na Utapau walka Obi-Wana i Grievousa nadal trwała.
Grievous ponownie rozpoczął szarżę jako pierwszy, tym razem jednak używając jedynie dwóch mieczy świetlnych. Obi-Wan z trudem odbijał potężne i szybkie ciosy Grievousa. Ku zaskoczeniu mistrza Jedi w pewnej chwili Grievous aktywował trzecie ramię chwytając Obi-Wana za głowę i wbijając go w ziemię, a następnie próbował zmiażdżyć jego czaszkę swoimi metalowymi kończynami. Obi-Wan zdołał jednak uniknąć zabójczych ciosów Grievousa nadal leżąc na ziemi, a następnie przeturlał się parę metrów dalej poza zasięg ataku generała droidów. Wstał powoli trzymając się za głowę i ponownie aktywował swój miecz. Po raz kolejny obaj przeciwnicy stali na przeciw siebie.

- Jestem.. pod wrażeniem - rzekł Obi-Wan ocierając ręką swoje czoło. Gdy spojrzał ponownie na rękę zauważył ślady po swojej krwi.

Grievous zaśmiał się.

- Dopiero się rozgrzewam - odparł Grievous ponownie aktywując wszystkie cztery miecze świetlne.

Znów nastąpiła wymiana ciosów. Wykorzystując w pewnej chwili okazje Obi-Wan zdołał odciąć jedną rękę Grievousa. Nie zniechęciło to jednak przywódcę droidów do dalszego ataku.

[Obrazek: image.php?di=K9FF]

Armia Republika zaczynała odnosić sukcesy. Droidy coraz bardziej cofały się do wnętrza miasta tracąc dogodne dla nich pozycje. Obi-Wan popatrzył na pole bitwy. Zdołał dostrzec również oddział klonów zbliżających się coraz bardziej do jego pozycji.

- Z armią czy bez, musisz spojrzeć prawdzie w oczy.. jesteś skończony! - rzekł Grievous

Obi-Wan popatrzył na niego i odparł:

- Nie byłbym tego taki pewien..

Używając mocy, z całej siły odepchnął Grievousa który uderzył o drugi wiszący kontener, a następnie spadł parę pięter w dół. Grievous jednak zdołał wylądować na swoich kończynach i przemieniając się w tryb "pająka" przebiegł parę metrów w głąb miasta w poszukiwaniu transportu. Po chwili dostrzegł swój osobisty, zmodyfikowany pojazd Tsmeu-6. Szybko podbiegł do niego a następnie wyciągnął komunikator.

[Obrazek: image.php?di=RT0L]

- Gdzie jest mój statek! - krzyknął wściekły Grievous

- Generale! Myśliwiec znajduje się na lądowisku B2! - odparł droid przez komunikator

Grievous zaryczał ze wściekłości przez co droid bardzo się przestraszył. Lądowisko B2 było bowiem bardzo daleko od jego aktualnej pozycji i dostanie się do tego miejsca było utrudnione przez atak wojsk republiki. Wsiadał do swojego pojazdu, gdy właśnie w tej chwili zeskoczył do niego Obi-Wan. Od razu dostrzegł ze Grievous próbuje uciec. Szybko pobiegł w jego stronę i próbował go zatrzymać.

- Zejdź mi z drogi Kenobi! - rzekł Grievous odrzucając Obi-Wana kopnięciem z metalowej nogi. Gdy ten zdołał się podnieść, Grievous uruchomił już swój pojazd i odjechał w błyskawicznym tempie.

Obi-Wan szybko wyciągnął komunikator

- Cody! Grievous jedzie w wasza stronę! Nie pozwólcie mu uciec!

- Tak jest Sir! - odparł Cody przez komunikator.

Cody natychmiast rozejrzał się, usłyszał nadjeżdżający pojazd. Po chwili zdołał go równiez dostrzec.

- Zestrzelić go! - krzyknął Cody do swojego oddziału żołnierzy.

Od razu grad pocisków z czołgów republiki posypał się w pojazd Grievousa. Jeden z ich trafił bardzo dokładnie powodując spektakularny wybuch. Szczątki pojazdu spadły prosto w przepaść. Po krótkiej chwili do oddziału Codiego dołączył również Obi-Wan. Cody wskazał Kenobiemu na miejsce gdzie pojazd eksplodował. Tumany dymu i rozprzestrzeniający się płomień wydobywał się prosto z wraku. Obi-Wan przyglądał się dokładnie nic nie mówiąc. Próbował znaleźć jakiś ślad sugerujący ze Grievous zginął, niestety jednak nadaremno. W pewnej chwili towarzyszący mu Komandor Cody zawołał mistrza Jedi.

- Sir! Chyba coś znalazłem.

Obi-Wan od razu podbiegł do Cody'iego. Okazało się ze znalazł on metalową nogę Grievousa.

- No proszę.. - rzekł Obi-Wan patrząc na znalezisko.

- Szczątki pojazdu spadły w przepaść... Zapewne reszta jego ciała również. Wygląda na to, że Grievous nie żyje - rzekł Cody do Obi-Wana

- Obyś miał racje, inaczej Rada znowu będzie mi wypominać ze Grievous mi uciekł. - odparł Obi-Wan z uśmiechem.

- Patrząc na zaistniałą sytuacje, bardziej prawdopodobne są gratulacje. - odparł Cody

- Gratulacje które należą się tobie Cody - odparł Obi-Wan - A jak sytuacja z bitwy? Ominęło mnie coś?

- Zdobyliśmy najważniejsze placówki. Separatyści są na stratnej pozycji, pozostałe przy życiu droidy ukrywają się w głębi miasta. Ale to tylko kwestia czasu zanim je pokonamy. Śmiem twierdzić że wygraliśmy.

Obi-Wan kiwnął głową i poklepał po ramieniu Cody'iego

- Dobra robota, w takim razie pora szykować się do drogi powrotnej.

- Tak jest Sir - odparł Cody i wraz z Obi-Wanem weszli wspólnie do kanonierki, która w szybkim tempie przetransportowała ich prosto do jednego z Venatorów krążących na orbicie Utapau.

Na miejscu czekali już inni żołnierze. Gdy Obi-Wan i Cody weszli na pokład Venatora, wyszli z hangaru i udali się prosto na mostek. Obi-Wan zamierzał zawiadomić Rade o sukcesie jego misji. Nie ukrywał również że chciałby spotkać się z Anakinem. Ostatnio wiele się zmieniło jego zachowanie.. Wiele rzeczy chodziło mu po głowie... Dlatego też Obi-Wan chciał jak najszybciej wrócić na Coruscant aby móc z nim porozmawiać. Nie wiedział jednak że jego plany miałby być niespodziewanie przerwane...

===================================================
END OF CHAPTER TWO

================================================================================​===================================

[Obrazek: lz7id005xari.gif]
Army or not you must realize you are doomed
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-June-2020 14:11:56 przez Ravcore.)
Oceny: Afrapul (+1)
10-June-2020 20:17:56
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Online
┌►GєηєRαℓ◄┘
******

Liczba postów: 312
Dołączył: Feb 2017
423
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
Ravcore

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #3
RE: [Star Wars Stories] - Ostatni Rozkaz
Cytat:Uwaga! Opowiadanie w pierwszych epizodach zahaczać będzie o okres "Zemsty Sithów" równocześnie jednak ze zmianami fabularnymi tak aby całość miała znaczący sens.

[Obrazek: image.php?di=2CPX]
[Obrazek: image.php?di=QLNI]

CHAPTER 3

Podczas podróży powrotnej Obi-Wan cały czas zastanawiał się nad dalszymi postępowaniami Repubiliki i Zakonu Jedi. Czuł ze coś jest nie tak. Co prawda wojna praktycznie się już skończyła.. w końcu przecież Hrabia Dooku nie żyje, Generał Grievous również... Siły separatystów są na wykończeniu... Pytanie jednak brzmi, co dalej?. Czy naprawdę zapanuje pokój w galaktyce? Obi-Wan nie był co do tego przekonany. Cały czas czuł coś niepokojącego. Bał się o Anakina... za dużo czasu spędzał w towarzystwie Kanclerza Palpatine'a. Własnie.. Palpatine.. Obi Wan nigdy nie potrafił mu w pełni zaufać. Jest coś w nim dziwnego.. jego aura... dziwna siła która go otacza sprawia, że obawy Obi-Wana zaczęły z każdym dniem rosnąć.
Rozmyślając tak Obi-Wan usłyszał rozmowę dwóch żołnierzy. Cody miał rzekomo wyjść przed chwila z mostka ze względu na otrzymaną wiadomość ze stolicy. Pytanie jednak brzmiało czy to wiadomość od Rady Jedi czy może od kogoś innego.
Jak się okazało Cody prowadził konwersacje przez komunikator z Kanclerzem.

- Komandorze Cody... Czas już nadszedł... Wykonać rozkaz 66.

- Tak mój panie. - odparł Cody

Gdy transmisja Palpatine'a dobiegła końca, Cody wszedł z powrotem na mostek Venatora trzymając blaster w swojej ręce. Zamiar był prosty. Unieszkodliwić Obi-Wana Kenobiego raz na zawsze. Ku zaskoczeniu jego i jego kompanów Obi-Wana nie było.

- Gdzie on zniknął ? - zapytał jeden z żołnierzy

Cody rozejrzał się gdy nagle na suficie dostrzegł wyraźnie przecięcia od miecza świetlnego.

- Nadal jest na statku... Znaleźć go i wyeliminować! - rzekł Cody

- Tak jest Sir! - odparły klony i rozbiegły sie po całym statku w poszukiwaniu mistrza Jedi.

Obi-Wan cały czas obserwował całe zajście, gdy tylko klony zniknęły, zeskoczył z wyżłobionej przez siebie dziury z powrotem na dół. Nie był do końca przekonany co się dzieje, ale wiedział ze nie moze dłużej zostać na pokładzie Venatora. Musiał odnaleźć sposób na ucieczkę. Podszedł do głównego panelu sprawdzić czy dostepna jest komunikacja. Spoglądając na nawigacje dostrzegł że Venator szykuje się do skoku w nadprzestrzeń.

- Nie jest dobrze, muszę się pospieszyć - rzekł Obi-Wan

Zbierając wszystkie potrzebne mu informacje, szybko i sprawnie wyszedł z mostka i w błyskawicznym tempie przekradał się przez korytarze aby udać się do hangaru. Od czasu do czasu widział przebiegające po korytarzach oddziały klonów, na szczęscie nie zdołały go zauważyć. Gdy doszedł do drzwi hangaru dostrzegł że pilnuje go kolejny oddział klonów blokując mu możliwość przejścia. Obi-Wan przygląda się w zamyśleniu. Próbował opracować sensowny plan. Nagle usłyszał kroki za sobą. Byl to jeden z klonów który go zauważył. Celował do niego z blastera.

- Ręce do góry generale - rzekł

Obi-Wan odwrócił się w jego stronę

- Wraz z wydanym rozkazem 66 zostajesz oskarżony o zdradę, a twoja karą jest śmierć. - mówił dalej.

- Nie widziałeś tu Generała Kenobiego - rzekł Obi-Wan wykonujac gest ręką

- Nie widziałem tu Generała Kenobiego... - odparł opuszczając broń.

Obi-Wan spojrzał jeszcze raz na oddział klonów stojący przy drzwiach do hangaru i ponownie odwrócił się do klona.

- Musisz powiadomić innych, że Komandor znalazł Jedi

- Musze powiadomić innych, że Komandor znalazł Jedi - powtórzył

- I nakazał przybyć jak najszybciej.

- I nakazał przybyć jak najszybciej - ponownie powtórzył i poszedł w stronę oddziału stojącego przy wrotach

Obi-Wan patrzył w ukryciu na rozwój sytuacji.

- Żołnierzu co się stało? - zapytał kapitan oddziału

- Musze was powiadomić ze Komandor znalazł Jedi i nakazał przybyć jak najszybciej

- Zrozumiałem, Ruszajmy wiec, Komandor ma pewnie dla nas też kolejne rozkazy - rzekł kapitan i wraz z całym oddziałem pobiegł zostawiając wolne przejście do hangaru.

Obi-Wan wyszedł zadowolony z ukrycia i przeszedł przez wrota do hangaru.. Od razu dostrzegł pare dostępnych statków. Natychmiast udał się do konsoli dezaktywując pole ochronne i wsiadł do jednego z myśliwców. Dostrzegł, że w tym momencie o jego uczynku dowiedzieli sie żołnierze. Na czele z komandorem Cody'im rozpoczęli ostrzał w jego stronę . Na to jednak było za późno. Obi-Wan uruchamiając silnik statku odleciał w błyskawicznym tempie w przestrzeń kosmiczną. Obawiając się że Venator może użyć promienia ściągającego, Mistrz Jedi wskoczył w nadprzestrzeń do najbliższego układu gwiezdnego nie pozostawiając po sobie śladu.

Mistrz Yoda również znalazł się w nieciekawej sytuacji na Kashyyyk. Ataku ze strony własnej armii również się nie spodziewał, ale w porę zdołał zareagować aby odeprzeć próbę zamordowania go. W przeciwieństwie do Obi-Wana nie był jednak sam. Pomimo zdrady własnej armii klonów, Wookie nadal były po stronie Mistrza Jedi i pomagały mu odeprzeć ataki nie tylko ze strony armii droidów Separatystów ale również i teraz żołnierzy klonów. Gdy bitwa dobiegła końca a zmrok nastał nad polem bitwy, Wookie na czele z Chewbaccą odtransportowały mistrza Yode do jego statku.

- Za pomocą waszą dziękuję - rzekł Yoda - tęsknić za tobą bedę Chewbacca

Chewbacca wydał z siebie charakterystyczny dźwięk symbolizujący pożegnanie.

Stado Wookich patrzyło jak statek odlatuje w przestrzeń kosmiczną. Byli niezwykle wdzięczni za pomoc mistrza Yody w walce z armią Separatystów. Pomimo odlotu Yody i tak nadal wpatrywali się w niebo i wiwatowali z okazji zwycięstwa.

Zarówno Yoda jak i Obi-Wan skontaktowali się z jedyną osoba której aktualnie mogli zaufać - Senatorem Bailem Organa. Jak się okazało on także był świadkiem zaistniałych wydarzeń. Na jego oczach na Coruscant ginęli rycerze Jedi próbujący odeprzeć nagły i niespodziewany atak klonów. Było to dla niego dosyć traumatyczne doświadczenie. Większość Jedi których znał było jego dobrymi przyjaciółmi, a teraz ginęli na jego oczach i nic nie mógł z tym zrobić, inaczej sam zostałby oskarżony o rzekomą zdradę i skazany na egzekucje. Postanowił więc odlecieć ze stolicy jak najprędzej i znaleźć Mistrza Yode i innych Jedi. Na szczęście jego cel został poniekąd zrealizowany. Cieszył się gdy udało mu się skontaktować z Obi-Wanem i Yodą, gdyż nadal żyli i nic im się nie stało. Niestety nie wiedział jaki los spotkał innych. Nie wykluczał ze mogło stać się najgorsze.
Yoda wyczuł nagłą śmierć tysięcy rycerzy Jedi gdy jeszcze przebywał na Kashyyyk. Teraz już był pewien że stał się najczarniejszy scenariusz. Darth Sidious uderzył... Najgorsze jednak w tym wszystkim było to, że takiego obrotu sytuacji się nie spodziewał. Kanclerz od początku był lordem Sithów a on nic z tym nie zrobił. Czuł się winny.. bardzo winny.. Jak to mogło się w ogóle stać? Jak Rada mogła byc tak zaślepiona aby nie dostrzec wroga tuż pod ich nosem.. Teraz jednak nie można cofnąć tego co już się stało. Ale mozna spróbować to naprawić.. Naprawić błędy.. Jeszcze nie jest za późno.
Obi-Wan tak jak Yoda również odczuwał ze dzieje się coś niedobrego. Nie był jednak tak pewny co jest tego czynnikiem. Podczas ucieczki ze swojego Venatora usłyszał od żołnierza ze wydano rozkaz 66, a jedynym kto może wydawać rozkazy dla całej armii Republiki był Kanclerz we własnej osobie. Co więcej Obi-Wan nie był pewien co się stało z Anakinem... Obawiał się że mogło się stać coś strasznego...

Wszyscy trzej spotkali się na statku Baila Organy. Od razu rozpoczęli rozmowę o zaistniałych wydarzeniach.

- Mistrzu Yoda.. jak to mogło się stać? - zapytał Organa

- Kanclerz... od początku Sithem był.. Ciemna strona mocy w siłe rośnie.

- A wiec co zrobimy?

- Musimy udać się na Coruscant. To jedyna droga. Tylko tam dowiemy się całej prawdy. - rzekł Obi-Wan

- A co z innymi Jedi? - zapytał senator Organa

- Póki co nie ma żadnego kontaktu.. Mistrz Windu nie odpowiada... Mistrz Mundi tak samo... - odparł Obi-Wan

- Sytuacja ciężka jest... O adeptów najbardziej ja boje się.. - rzekł Yoda

- O nie... nie mów że... - rzekł przerażony Obi-Wan

- Musimy się spieszyć - przerwał Bail Organa - Inaczej będzie za późno...

Tymczasem na Mustafar zebrani przywódcy Konfederacji oczekiwali kontaktu ze strony Generała Grievousa. Nic jednak nadal nie otrzymali.

- Czekamy już dość długo, od początku wiedziałem ze nie jest on kompetentny na to stanowisko - rzekł zdenerwowany Nute Gunray

- Dajmy mu trochę wiecej czasu, zapewne niedługo odpowie - rzekł San Hill

W tej chwili przez komunikator pojawiło się połączenie do samego Dartha Sidiousa.

- Lordzie Sidious? - rzekł zaskoczony Gunray

- Wicekrólu... Mam dla was istotne informacje. Już niedługo przybędzie do was mój uczeń.. Darth Vader. On się wami zajmie..

- Dobrze... Jednak...Jesli można wiedzieć, gdzie jest Generał Grievous?

- Otrzymałem informacje, że niestety ale... zginął on podczas bitwy o Utapau

Rada była zszokowana i przerażona równocześnie gdy otrzymała ta wiadomość.

- Oczekujecie.. już niedługo wszystko bedzie dla was jasne - mówił dalej Sidious i rozłączył się

Rada popatrzyła po sobie nawzajem

- Kto teraz nas obroni? - zapytał San Hill - Najpierw Hrabia Dooku, teraz Generał Grievous... Co my zrobimy?!

- Musimy zaufać Sidiousowi.. Nie mamy już nikogo innego - odparł Wicekról

- Oby ten jego uczeń nam pomógł, bo inaczej to bedzie nasz koniec - odparł Passel Argente

Wydarzenia toczyły się coraz szybciej. Nikt nie był w stanie pojąć jak w ciągu jednego dnia cała galaktyka pogrążyła się w doszczętnym chaosie. Palpatine od początku to planował, a teraz zadowolony ze swoich działań przyglądał się ze swojego biura, jak cała planeta i wszyscy jej mieszkańcy krzyczeli z przerażenia. Setki trupów Jedi leżało bezwładnie we wnętrzu świątyni. Świątyni która od teraz pozostanie jedynie reliktem przeszłości..
Informacje o sytuacji która rozpoczeła zupełnie nowa erę - Erę Imperium, dotarła również do dotychczasowych senatorów Republiki. Także i do Padme Amidali która przebywała aktualnie w swoim apartamencie. Cały hałas, krzyk ludzi, ogień i dym wydobywający się z miasta był słyszalny i dostrzegalny z okien jej apartamentu. Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Nigdy nie chciała aby do czegoś takiego doszło. Jedi nie mogli by być zdrajcami tak jak to mówił Kanclerz, nie uczynili przecież nic złego.
Dodatkowo tej nocy widziała się z Anakinem, wracał on prosto od Kanclerza... rozmawiała z nim... czuła że coś jest nie tak... Jego ton wypowiadanych słów, jego zachowanie... wyglądało dużo inaczej niż wcześniej. Anakin się zmieniał...i to z winy Kanclerza..a raczej nowego Imperatora. Wygląda to tak jakby z nim współpracował, pomagał mu w jego celach... Czuła ogromny ból i rozpacz widząc to co się dzieje na jej oczach. Najgorsze z myśli kreujące się w jej głowie nie mogły jej pozwolić choćby na chwile wytchnienia. Bała się o los Jedi.. bała sie o Anakina.

Gdy na Coruscant nastał świt, na powierzchni planety wylądowały dwa statki. W jednym myśliwcu był Obi-Wan, natomiast w drugim senator Organa wraz z Yodą. Musieli się rozdzielić aby nie zwrócić niepotrzebnej uwagi. Ich celem podróży była świątynia Jedi. Senator podwiózł mistrza Yode w pobliże świątyni.

- Jesteś pewien mistrzu Yoda ze poradzisz sobie sam ?

- Martwić się o mnie nie musisz, sam ja nie bedę, dołączy Obi-Wan do mnie, Pamietaj, czekac masz w miejscu wyznaczonym.

- Dobrze, życzę powodzenia Mistrzu , niech moc bedzie z tobą - rzekł Organa i odleciał.

Yoda patrzył jak jego przyjaciel odlatuje i wolnym krokiem zbliżał się w kierunku świątyni Jedi. jak się okazało część żołnierzy nadal tam przebywała. Gdy tylko dostrzegli Yode ruszyli z atakiem. Yoda jednak bez problemu poradził sobie z oddziałem klonów, wybijając ich co do jednego. Gdy wszedł do wnętrza usłyszał ponownie odgłosy strzałów, które po chwili ucichły. Patrząc w strone korytarza Yoda dostrzegł zbliżającego się Obi-Wana.
Gdy obaj weszli głębiej dostrzegli mnóstwo leżący, martwych ciał Jedi, zarówno Mistrzów, Rycerzy, padawanów jak i młodych adeptów.

[Obrazek: image.php?di=KFGH]

- A wiec to prawda, niestety.. spóźniliśmy się - rzekł Obi-Wan przyklękając i przyglądając się jednemu z ciał

- Strata to wielka...Ślady jednak... nie po walce z klonami są.. ślady po mieczu świetlnym widać - rzekł przygnębiony Yoda spoglądając na martwe ciała.

- Kto mógł to uczynić? - zapytał Obi-Wan

Yoda spojrzał na Obi-Wana

- Prawdę w archiwach z nagrań znajdziemy - odparł Yoda

Obaj udali się do głownego panelu. Obi-Wan wykorzystując możliwość zdołał nagrać swoje ostrzeżenie dla wciąż żyjących Jedi o zaistniałym niebezpieczeństwie z strony nowego zagrożenia. Następnie obaj rozpoczęli przeszukiwanie archiwów. W pewnej chwili natrafili na pożądane przez nich nagranie.

- Nie.. to nie moze być.. - mówił Obi-Wan patrzac z niedowierzaniem

[Obrazek: image.php?di=SZ6V]

Na nagraniu był widoczny Anakin, klęczący przed Sidiousem, oczekującym na jego rozkazy. Obi-Wan przewijając nagranie widział jak Anakin zabija kolejno adeptów.. padawanów i rycerzy Jedi w świątyni. Bez najmniejszego zawahania, bez politowania. Każdy po kolei był dosięgany mieczem świetlnym Anakina, bez wyjątku.

- Nie mogę dłużej na to patrzeć. - rzekł załamany Obi-Wan zatrzymując nagranie.

- Młody Skywalker na ciemną stronę przeszedł.. - odparł Yoda

- I co my teraz zrobimy ?

- Zniszczyć Sitha musimy. - odparł Yoda

- Możemy pójść razem.. pokonamy Sidiousa.

- Nie, ty odnaleźć Skywalkera musisz, pokonać go należy. Sidiousem ja zajmę się sam. Zbyt potężny jest dla ciebie on.

- Ale ja nie moge walczyć z Anakinem...Przecież jest dla mnie jak brat..

- To już nie jest ten którego trenowałeś ty, ciemną stroną pochłonięty jest, zatrzymać go musisz

Obi-Wan naprawde nie chciał walczyć z Anakinem, był dla niego przyjacielem, trenował go od najmłodszych lat... Nigdy nie przeszło mu przez myśl że teraz będzie musiał go pokonać, że będzie musiał z nim walczyć....

- W jaki sposób miałbym go znaleźć... nawet nie wiem gdzie teraz jest

- Zaufaj instynktowi, on do Skywalkera poprowadzi Cię. - odparł Yoda wychodząc z archiwum.

W taki oto sposób bohaterowie rozdzielili się. Każdy miał swoją misję do wykonania i to niej musiał się trzymać. Nadszedł czas by rozstrzygnąć ostateczny los galaktyki. Szansa była jedna. Yoda i Obi-Wan wiedzieli że nie mogą jej zmarnować.

===================================================
END OF CHAPTER THREE

================================================================================​===================================

[Obrazek: lz7id005xari.gif]
Army or not you must realize you are doomed
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-June-2020 23:14:42 przez Ravcore.)
14-June-2020 18:32:37
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Online
┌►GєηєRαℓ◄┘
******

Liczba postów: 312
Dołączył: Feb 2017
423
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
Ravcore

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #4
RE: [Star Wars Stories] - Ostatni Rozkaz
Cytat:Uwaga! Opowiadanie w pierwszych epizodach zahaczać będzie o okres "Zemsty Sithów" równocześnie jednak ze zmianami fabularnymi tak aby całość miała znaczący sens.

[Obrazek: image.php?di=2CPX]
[Obrazek: image.php?di=QLNI]

CHAPTER 4

Obi-Wan opuszczając świątynię postanowił udać się do osoby która chyba najlepiej znała Anakina. Miał nadzieje że to właśnie od niej dowie się czegoś więcej. Tą osobą była oczywiście Padme. Obi-Wan wyczuwał że coś pomiędzy senator a jego uczniem rozkwita. Przymykał na to oko ze względu że sam miał pewne chwile słabości w swojej przeszłości, ale z czasem zaczął obawiać się że coś więcej jest na rzeczy. Aby dowiedzieć się prawdy musiał jednak porozmawiać z Padme osobiście.
Szybko przy pomocy swojego myśliwca przyleciał pod apartament w którym mieszkała senator. Jak się okazało Padme nadal przebywała w swoim mieszkaniu. Gdy dostrzegła jego osobę nie mogła uwierzyć.

- Obi-Wan? To naprawdę ty ? - zapytała niedowierzając - Ty żyjesz!

- Na szczęście tak... Mogę wejść?

- Oczywiście - odparła Padme zamykając szybko za Obi-Wanem drzwi. - W jaki sposób udało cie się uciec?

- Po tym jak udało nam się zabić Grievousa, zabrano nas na Venatora... Wtedy stało się to wszystko.. ale udało mi się wykorzystać chwile nie uwagi żołnierzy i uciekłem. Z pomocą senatora Organy doleciałem tutaj.

- Bardzo się ciesze, że nic Ci się nie stało. Straciłam już całą nadzieje..

Obi-Wan popatrzył na Padme

- Posłuchaj... Mam do Ciebie parę pytań i chciałbym znać na nie odpowiedzi.

- Jakie pytania? - zapytała z niepokojem

- Chce wiedzieć jakie tak naprawdę są twoje relacje z Anakinem

Padme opuściła głowę lekko zaskoczona tym pytaniem

- To trochę skomplikowane... Dlaczego o to pytasz?

- Nie trudno dostrzec że coś między wami jest.. nie wspomnę już o tym że Anakin wymykał się w nocy ze świątyni prawie codziennie.

- No cóż.. Ja i Anakin...zakochaliśmy się w sobie i jak zapewne widzisz..

- Jesteś w ciąży... - przerwał jej Obi-Wan - Mówiłaś o tym Anakinowi ?

- Wspomniałam mu o tej nowinie.. wtedy był taki szczęśliwy.. ale teraz..

Obi-Wan spoglądał z lekkim niepokojem

- Rozmawiałam z nim tej nocy... - mówiła dalej - Przyleciał do mnie prosto ze świątyni Jedi i mówił dziwne rzeczy. Mówił że już niedługo nie będę się musiała niczego bać.. nie będziemy musieli się ukrywać ..że zdobędzie moc.. wielką moc..

- Co jeszcze powiedział?

- Mówił że kanclerz dał mu ważną misje ... miał się udać na Mustafar.. ale nie wiem w jaki celu..nie zdradził mi szczegółów.. Próbowałam go zatrzymać ale on w żaden sposób nie słuchał.. Dodatkowo ten błysk w jego oczach.. czuje że dzieje się coś niedobrego.. coś jest nie tak.. Anakin nigdy tak dziwnie się nie zachowywał.. - rzekła załamana Padme.

- Niestety Padme, ale Anakin przeszedł na ciemna stronę mocy. Widziałem nagrania w świątyni Jedi. Zeszłej nocy Anakin... zabił adeptów... a potem z pomocą klonów wybił wszystkich Jedi w świątyni.

Padme nie mogła uwierzyć w to co usłyszała.

- To nie możliwe... Anakin nie mógłby...

- Przykro mi, ale to prawda.. Niestety Anakin stanął po stronie Kanclerza... a raczej Dartha Sidiousa, a moim zadaniem jest go powstrzymać.

- W takim razie, polecę z tobą.

- Nie, to zbyt niebezpieczne

- Anakin jest ojcem tego dziecka, a więc muszę lecieć, Jeśli ktokolwiek miałby mu przemówić do rozsądku to tylko ja.

Obi-Wan zastanowił się chwilę. Nie był przekonany co do tego pomysłu, ale Padme coraz bardziej nalegała.

- Ech... No dobrze...Obyś miała rację

W taki też sposób Padme wraz z Obi-Wanem udali się na jeden z statków gdzie czekał na nich już C3PO.

- Co ty tutaj robisz? - zapytał zdziwiony Obi-Wan

- Pani Padme prosiła abym udał się razem z nią - odparł C3PO

- Dobrze, choć szybko nie mamy za dużo czasu - odparł Obi-Wan wbiegając na statek.

Zasiadając za sterami Obi-Wan szybko uruchomił silniki statku. Zgodnie z zaleceniami Padme, udali się w kierunku systemu Mustafar gdzie Palpatine miał wysłać Anakina na tajemniczą misję. Obi-Wan miał pewne obawy co do całej sytuacji, nie był pewien czy zabranie Padme ze sobą było dobrą opcją. Jeśli spotkają Anakina to tak naprawdę nie wiedzą co może sie stać, jak może zareagować.. Wiedział jednak że Padme bardzo zależy na Anakinie dlatego też miał nadzieje, że mimo przejścia na ciemną stronę mocy, Anakin nadal kocha swoją żonę i być może to ona nawróci go ze ścieżki którą kroczył..Ścieżkę która prowadziła go jedynie do wiecznego mroku i nienawiści... Ale co jeśli się nie uda? Wtedy będzie musiał stanąć z nim do walki. A to znowu mogła się okazać zgubna dla jednej ze stron...

- Padme.. co jeśli.. co jeśli Anakin nie będzie chciał się cofnąć.. Co jeśli będzie chciał cię skrzywdzić? Wiesz co wtedy będę musiał zrobić.

- Jeśli tak postanowi, to oznacza, że ta osoba nie jest już Anakinem którego poznałam i kochałam - odparła Padme

Obi-Wan kiwnął głową na znak zrozumienia, równocześnie był jednak przybity całą zaistniałą sytuacja. Nie pamiętał kiedy ostatnio czuł się tak źle. Gdy podróż dobiegła końca i dotarli w końcu na Mustafar, ich oczom ukazała się budowla dotychczasowej bazy separatystów. Obi-Wan zdołał również dostrzec myśliwiec Anakina więc czym prędzej wylądował statkiem w jego pobliżu. Sam Anakin widział nadlatujący statek, zbliżył się więc aby sprawdzić kto z niego wysiądzie. Gdy Obi-Wan miał już wychodzić zatrzymała go Padme.

- Zaczekaj tutaj - powiedziała

- Jesteś pewna, że chcesz wyjść do niego sama? Mam złe przeczucia co do tego.

- Tak jestem pewna. - odparła

Obi-Wan czuł jej wielką determinację, czuł że ona również głęboko odczuwa zaistniałą sytuacje. Chciała poznać całą prawdę od Anakina. Obi-Wan odsunął się więc i przepuścił ją. Sam jednak obserwował całe zajście. Anakin podchodząc do statku dostrzegł Padme, która widząc go od razu do niego podbiegła.

- Padme? Co ty tutaj robisz?

- Martwiłam się o ciebie dlatego przyleciałam

- Nie musisz się o nic martwić, wszystko jest w porządku.

- Nie jestem co do tego przekonana... - odparła patrząc mu w oczy

- Co masz na myśli?

- Słyszałam co się stało w świątyni Jedi... Obi-Wan powiedział mi cała prawdę

- Jaką prawdę?

- Anakin.. przeszedłeś na ciemną stronę mocy ... zabiłeś adeptów..

[Obrazek: image.php?di=A736]

- Musiałem to zrobić.. dla nas.. dla ciebie.. Ty tego nie rozumiesz ale ja tak. Już wkrótce nie będziemy musieli się już dłużej ukrywać dzięki moim nowym mocom będę w stanie zrobić wszystko, jestem potężniejszy od Kanclerza, mogę go bez trudu obalić i razem będziemy mogli rządzić galaktyką

- Nic z tego nie rozumiem.. W jaki sposób zabijanie niewinnych osób może mi pomóc.. Anakin.. ja cię nie poznaje. Obi-Wan miał racje.. zmieniłeś się

- Nie chce więcej słyszeć o Obi-Wanie, Jedi zwrócili się przeciwko mnie, ty lepiej tego nie rób.

- Nie wierze w to co słyszę.. Anakin... Łamiesz mi serce...Podążasz ścieżką którą ja nie mogę iść...

- Przez Obi-Wana?

- Przez to co uczyniłeś i co planujesz zrobić.. Zatrzymaj się nim będzie za późno.. , proszę.. Kocham cię!

W tej chwili ze statku wyszedł Obi-Wan który słyszał całą konwersacje. Jakiś impuls w jego umyśle nakazał mu wyjść, pokazać się.. czuł bowiem że ta rozmowa może skończyć się tragicznie.
Anakin widząc Obi-Wana napełnił się gniewem.

- Kłamiesz! Przywiozłaś go tutaj by mnie zabił! - krzyknął ze wściekłości Anakin i zaczął dusić Padme mocą.

- Nie.. Nie.. - jęknęła Padme. Czuła, że zaczyna tracić dech

- Zostaw ją Anakin! Ona nic ci nie zrobiła... Zostaw ją w spokoju!

Anakin słysząc te słowa puścił Padme, ta jednak upadając zemdlała.

- To ty obróciłeś ją przeciwko mnie! - odparł

- Sam to właśnie zrobiłeś - rzekł Obi-Wan

Obaj dotychczasowi przyjaciele nie spuszczali z siebie oczu. Każdy z nich wiedział jak to spotkanie się zakończy

- Nie zbierzesz mi jej! - krzyknął

- Twój gniew i pragnienie mocy już to zrobiło. Pozwoliłeś aby ten lord Sithów namieszał ci w głowie i teraz... teraz stałeś się tym co przyrzekałeś zniszczyć

- Nie pouczaj mnie Obi-Wan, nie jesteś już moim mistrzem, Widzę tylko twoje kłamstwa.. Nie boje się ciemnej strony mocy jak ty!

Obi-Wan podszedł do leżącej Padme sprawdzić czy nic jej się nie stało. Wyczuł że nadal oddycha ale jest nieprzytomna.

- Sprowadzę pokój, wolność, sprawiedliwość i bezpieczeństwo na moje nowe imperium - mówił dalej Anakin

- Twoje nowe imperium?

- Nie zmuszaj mnie bym cię zabił - odparł Anakin

- Anakin, jestem wierny Republice i demokracji!

- Jeśli nie jesteś ze mną, to jesteś moim wrogiem - odparł Anakin

- Tylko Sithowie mówią w taki sposób... Ja zrobię co będę musiał... - odparł Obi-Wan wyciągając miecz świetlny.

- Możesz próbować - rzekł Anakin i ruszył na Obi-Wana ze swoim mieczem świetlnym

[Obrazek: image.php?di=WT6T]

W taki tez oto sposób rozpoczęła się najtrudniejsza walka w życiu Obi-Wana. Musiał walczyć ze swoim dawnym padawanem i przyjacielem na śmierć i życie na planecie pokrytej wrząca lawą. Ciosy wymieniane raz z jednej raz z drugiej strony słyszalne były z odległości wielu metrów. Obi-Wan wiedział że nie może dać się pokonać. Walka ta nie była tylko pojedynkiem na miecze świetlne miedzy upadłym Jedi i jego dotychczasowym przyjacielem... mistrzem. Miała również głębsze znaczenie moralne. Pojedynek między jasną a ciemna stroną mocy. Dobrem a złem. Walka która może zmienić przyszłe losy całej galaktyki... w zależności jak się ona potoczy. Owa bitwa przeniosła się aktualnie do twierdzy separatystów. Nagle Obi-Wan blokując silne i szybkie ciosy pogrążonego we wściekłości Anakina dostrzegł martwe ciała liderów Konfederacji... Teraz już wiedział po co Sidious wysłał Anakina w to miejsce. Separatyści to była tylko przykrywka. Od początku zamierzał się ich pozbyć gdy tylko przestali mu być potrzebni w jego planie. Dlatego też Anakin zabił ich wszystkich z zimną krwią.
Tymczasem Padme powoli otworzyła oczy. Pierwsze co dostrzegła to stojącego nad nią C3P0.

- Pani Padme! Dobrze się Pani czuje? - zapytał przerażony C3PO

- Ach... - jęknęła chwytając się za głowę

- Niech Pani nie próbuje wstawać! Pójdę po apteczkę! - rzekł droid i szybkim krokiem udał się na statek

Padme czuła się źle. Miała problemy z oddychaniem, dodatkowo czuła ze zbiera ja na wymioty. Czuła ogromny ból i rozpacz zaistniałym wydarzeniem. Teraz jednak już zrozumiała że Anakin nie jest tą samą osobą która był parę dni wcześniej. Tego którego kochała, teraz próbował ją zabić. Dlaczego? Gdzie popełniła błąd? Czy w sercu Anakina nie ma już ani krzty miłości ? Jedynie nienawiść i żądza mocy? Trudno było opisać jak bardzo cierpiała Padme.. zarówno fizyczny jak i mentalny ból wypełniał całe jej ciało i targał nim na wszystkie strony.
Po chwili wrócił do niej C3PO z apteczką. Dostrzegł że z Panią Senator nie jest najlepiej.

- Proszę się nie martwić i myśleć pozytywnie pani Padme, nadzieja bowiem umiera ostatnia.

- C3PO...Ona już umarła - jęknęła w bólu Padme

- Własnie że nie! Proszę spojrzeć - rzekł droid - Ta nadzieja dopiero się narodzi, Dlatego też proszę się nie smucić!

Nagle Padme usłyszała dźwięk nadlatującego statku. Była jednak zbyt słaba by zobaczyć kto nadlatuje a C3P0 zajęty był opatrywaniem jej powierzchownych ran. Statek wylądował tuż obok nich. C3PO spojrzał w jego kierunku, Po chwili z transportowca wyszły 3 postacie. Jedna wyraźnie szła na ich czele. C3PO patrzył na owe osobistości w milczeniu i wyraźnym zaniepokojeniem.

- C3PO.... Kto.. kto to.. - zapytała cicho Padme

Postać zbliżała się coraz bardziej. Słychać było metalowe kroki.. budzące grozę kroki które brzmiały bardzo znajomo. Po chwili kroki ucichły. Padme otworzyła oczy i nie mogła w to uwierzyć

- To... nie możliwe.. Grie..Grievous..

W rzeczy samej był to Generał Grievous. Stał wpatrzony w leżąca i bezbronną Padme

- Ha ha ha - zaśmiał się

Nagle Generał stanał swoją metalowa noga na ręce Padme, a ta krzyknęła z bólu. C3PO przerażony, próbował zareagować lecz Grievous ryknął na niego gniewnie i dał znać swoim dwóm MagnaGuardom do interwencji, a Ci natychmiastowo i bez problemu złapali droida.

- Senator Amidala.. być może pamiętasz jak najechałem na twoją rodzinną planetę Naboo.. - mówił Grievous

Z oczu Padme zaczęły sączyć się łzy z bólu zadawanego przez Grievousa, przyciskał bowiem jej rękę coraz mocniej.

- Niestety... twoja armia unieszkodliwiła moje droidy i pochwyciła mnie... Przypominasz sobie prawda? Długo czekałem na tą chwilę aby móc się zemścić za tą hańbiąca porażkę...

- Proszę zostawić panią Padme! - krzyknął C3PO

Grievous spojrzał na C3PO a następnie na Padme. Dostrzegł że nie jest ona w najlepszym stanie.

- Masz szczęście, Tym razem nie mam w planach cię zabić... ale... nie próbuj więcej stawać mi na drodze, dla własnego dobra - odparł Grievous i puścił rękę Padme.

Następnie nakazał swoim MagnaGuardom puścić droida i razem odeszli w kierunku niedoszłej bazy Separatystów.

===================================================
END OF CHAPTER FOUR

================================================================================​​===================================

[Obrazek: lz7id005xari.gif]
Army or not you must realize you are doomed
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-June-2020 17:54:23 przez Ravcore.)
18-June-2020 17:19:43
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Online
┌►GєηєRαℓ◄┘
******

Liczba postów: 312
Dołączył: Feb 2017
423
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
Ravcore

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #5
RE: [Star Wars Stories] - Ostatni Rozkaz
Cytat:Uwaga! Opowiadanie w pierwszych epizodach zahaczać będzie o okres "Zemsty Sithów" równocześnie jednak ze zmianami fabularnymi tak aby całość miała znaczący sens.

[Obrazek: image.php?di=2CPX]
[Obrazek: image.php?di=QLNI]

CHAPTER 5

Pojawienie się Grievousa na Mustafar było wielkim szokiem dla Padme. Wyraźnie przecież Obi-Wan jej powiedział ze Grievous został zabity. W jaki sposób udało mu się przeżyć? Tylko sam Generał znał odpowiedź na to pytanie. Gdy jego pojazd został zestrzelony niektóre części jego ciała, w tym jedna noga zostały rozerwane w wyniku eksplozji. Sam generał spadł z resztkami pojazdu prosto w przepaść, ale udało mu się przeżyć. W porę używając dostępnego haka załączonego w jego ramieniu uczepił się skały i wskoczył na jedno z niższych pięter miasta gdzie nie dotarły jeszcze oddziały Republiki. Bez jednej nogi nie był w stanie poruszać się normalnie, więc musiał wykorzystać swój tryb "pająka" w dalszym przemieszczaniu się. Grievous wiedział że tą walkę przegrał a baza separatystów na Utapau upadła. Musiał więc jak najszybciej uciec z planety. Aby jednak to uczynić musiał znaleźć statek, o który ciężko było na niższych poziomach. Mimo wszystko błądząc przy krawędziach miasta znalazł jeden transportowiec, który wykorzystał do swojej ucieczki. Gdy cel dezercji z owładniętej walką planety został zrealizowany, Grievous zamierzał się udać zgodnie z planem do systemu Vassek. Miał zamiar tam lecieć od samego początku aby się naprawić, ale nie spodziewał się że dojdzie do takich wydarzeń a jego obrażenia będą aż tak duże.
Gdy dotarł na miejsce czekał tam jego droid medyczny który zajął się naprawą ciała cyborga, zamieniając jego poniszczone części na nowsze, trwalsze modele. Gdy naprawa została zakończona Grievous natychmiast wyruszył na Mustafar gdzie miał dołączyć do reszty liderów Konfederacji. Niestety nie spodziewał się co czekało go wewnątrz bazy..

Zostawiając Padme, Grievous wraz z dwoma droidami ruszył w stronę bazy separatystów. Gdy doszli do bramy, okazało się ze była ona otwarta. Zaskoczyło to lekko Grievousa. Idąc dalej w głąb, zatrzymał się dopiero przed wewnętrznymi drzwiami.

- Gunray! Otwórz drzwi! - krzyknął Grievous

Odpowiedzi jednak nie było żadnej

- Otworzyć drzwi, To rozkaz!! - krzyknął ponownie Grievous

Odpowiedzi jednak dalej nie było. Grievous podchodząc do panelu dostrzegł że brama aktywująca jest kompletnie zniszczona. Wyciągnął więc swoje 4 miecze świetlne i wyciął w drzwiach dziurę przez którą zdołał przejść.
W wnętrzu panowała grobowa cisza. Grievous rozejrzał się. Pierwsze co zobaczył to zniszczone droidy bojowe. Następnie wchodząc do hali głównej napotkał na ciała martwych liderów Separatystów.... Nute Gunray, San Hill, Passel Argente, Poggle Mniejszy.. Wszyscy martwi... Grievous podszedł do ciała Gunraya i dostrzegł ślady cięć po mieczu świetlnym.

- Jedi.. - rzekł wściekle Grievous

Generał miał teraz jednak poważny problem. Większy nawet od zidentyfikowania sprawcy mordu... Czym jest teraz Konfederacja bez Rady? Grievous był teraz samotnym liderem a jedynym żyjącym członkiem rady był Wat Tambor, który został wysłany przez niego na Skako.

[Obrazek: image.php?di=XFZM]

To nie był jednak koniec złych wieści. Podchodząc do głównego panelu Grievous dostrzegł że główny transmiter kontrolujący droidy został wyłączony i zniszczony. Co za tym idzie, cała armia separatystów została prawie kompletnie wymazana z egzystencji.

- Nie możliwe.. - mówił do siebie Grievous. - Nie możliwe! - krzyknął uderzając pięścią w panel.

MagnaGuardy popatrzyły po sobie lekko zdezorientowane.

- Znaleźć mi nagrania w archiwach! - krzyknął Grievous

MagnaGuardy natychmiast podeszły do panelu monitoringu. Szybko znalazły nagrania i pokazały je Generałowi.

Na nagraniach dobrze było widać jak rada komunikuje się z Darthem Sidiousem, oraz jego wspominki o przybyciu jego ucznia, następnie zobaczył samo przybycie rzekomego ucznia i powitanie go przez Rade z otwartymi ramionami. Oczywiście jednak nie było tu szczęśliwego zakończenia, tylko istotna rzeźnia całej rady.

- Skywalker? - rzekł zaskoczony Grievous widząc nagrania.

Przez chwile pozostał w milczeniu zastanawiając się, ale w końcu zrozumiał. To Anakin był nowym uczniem o którym mówił Sidious. Młodszy.. i Potężniejszy od Hrabiego Dooku. Dlaczego jednak zabił całą Rade? Grievous zaczął być podejrzliwy co do swojego dotychczasowego pana.. czyżby cała Konfederacja była dla niego chwilową zabawką? Miałoby to sens i tłumaczyłoby to równoznaczną obojętność Sidiousa względem śmierci Dooku...
Grievous wiedział ze nie może już tu zostać. Konfederacja upadła. Bez armii, bez sojuszników nie dało sie wygrać wojny, która właśnie niespodziewanie się skończyła. Generał został zmuszony by opuścić budynek, gdyż aktualnie nic nie był w stanie zrobić. Dodatkowo zaczęły nasilać się wstrząsy całej konstrukcji co zdarzało się dosyć rzadko. Wychodząc dostrzegł jak pobliska forteca wpada prosto do jeziora gotującej się lawy. Grunt nie był już stabilny. Coś albo ktoś musiał naruszyć konstrukcje. Zmierzając pospiesznie do swojego statku, Grievous nie zastał ponownie już Padme. C3PO zdołał zabrać ją na pokład jej transportowca. Idąc dalej, ni stad ni zowąd usłyszał dźwięki walki na miecze świetlne. Rozejrzał się dokładnie. Na jeziorze wrzącej lawy nadal trwała potyczka Obi-Wana z Anakinem.

- Anakinie! Nie wiesz co robisz! - mówił Obi-Wan

- Dobrze wiem! Przysługę! Dla całej galaktyki! - odparł Anakin

Grievous przyglądał się przez chwile całemu zajściu. Po chwili jednak wszedł na statek i odleciał jak najszybciej.

Wymiana ciosów w tym czasie dobiegła juz końca. Obi-Wan wskoczył na brzeg jeziora lawy.

- To koniec Anakin! Mam lepszą pozycję!

- Nie doceniasz mojej mocy...

- Nie próbuj - odparł Obi-Wan

Anakin w tej chwili gwałtownie wyskoczył w stronę Obi-Wana. Ten jednak zablokował jego cios i gdy Anakin był jeszcze w powietrzu, Obi-Wan wykonał szybkie cięcie pozbawiając swojego oponenta obu nóg i ręki.
Anakin upadł jęcząc z bólu. Obi-Wan patrzył na swojego niedoszłego przyjaciela z wielkim smutkiem.

[Obrazek: image.php?di=QJG5]

- Byłeś wybrańcem Anakin! Powiedziano że pokonasz Sithów a nie do nich dołączysz! Że przywrócisz równowagę w mocy... a nie pogrążysz się w ciemności!

- Nienawidzę cie! - krzyknął wściekły Anakin

- Byłeś moim bratem Anakin.. kochałem cię.. - odparł Obi-Wan patrząc nadal na leżącego Anakina

W tej chwili wrząca lawa dosięgła ciała Anakina. Całe jego ciało zaczęło płonąć... żywcem.. Krzyki wściekłości i bólu wydobywały się za jednym razem z ust Anakina. Obi-Wan przez chwilę patrzył na swojego byłego ucznia i po chwili kompletnie załamany odszedł zabierając ze sobą jego miecz świetlny.
W drodze powrotnej Obi-Wan napotkał R2D2 który przybył na Mustafar wraz z Anakinem. Zabrał ze sobą zdezorientowanego droida i wspólnie dotarli na statek gdzie czekał na nich już C3PO.

- Mistrz Kenobi! - krzyknął C3PO na widok nadchodzącego Jedi

- Co z senator? Czy jest cała?

- Zrobiłem co mogłem Sir.. Ale nie wygląda najlepiej - odparł smutnym tonem droid

Obi-Wan wbiegł na pokład a za nim weszły oba droidy. Szybko podbiegł do Padme. Leżała ona praktycznie bez ruchu.

- Obi-Wan... czy Anakin... Czy wszystko z nim w porządku?.. - zapytała cichym i słabym głosem

Obi-Wan patrzył na nią w milczeniu. Nie zbyt wiedział co miałby odpowiedzieć na to pytanie.

- Porozmawiamy o tym później.. najpierw musimy zająć się tobą jak najszybciej. - rzekł Obi-Wan - R2 włącz silniki i zawiadom senatora Organę! Muszę się z nim skontaktować.

R2 od razu ruszył do panelu i aktywował maszynę. Gdy Obi-Wan zasiadł za sterami i wspólnie odlecieli z Mustafar, R2 włączył komunikacje i po kilku chwilach udało im się połączyć z senatorem Organą.

- Mistrz Kenobi? Całe szczęście.. Jak wygląda sytuacja?

- Nie za dobrze, potrzebna jest natychmiastowa pomoc medyczna.. - odparł Obi-Wan spoglądając na Padme

- Zrozumiałem, wysyłam współrzędne, spotkajmy się w wyznaczonej lokalizacji - rzekł Bail Organa

Obi-Wan kiwnął głową i zakończył połączenie.

Po krótkiej dość podróży statek Obi-Wana dotarł do wyznaczonej lokalizacji, jak sie okazało było to jedno z centrum medycznych. Yoda przebywał już w budynku medytując w jednej z sal. Po chwili do pomieszczenia wszedł senator Organa.

- Mistrzu Yoda, przybył Mistrz Obi-Wan Kenobi.

Yoda otworzył oczy i obrócił się do senatora Organy.

- Chodźmy więc - odparł i wspólnie wyszli na przeciw Obi-Wanowi.

Yoda idąc przez korytarz widział jak droidy medyczne transportują Padme od razu do sali operacyjnej. Obi-Wan już czekał przy sali i patrzył na rozwój sytuacji.

- Obaj przegraliśmy, obaj zawiedliśmy - rzekł Yoda smutnie patrząc przez szybę

- Mogłem nie brać jej ze sobą.. dlaczego się zgodziłem... mogłem to przewidzieć...- rzekł załamany Obi-Wan chwytając się za głowę.

- To co stało się cofnąć, nie możemy - odparł Yoda

- Mam nadzieje, że uda się ja uratować, jest jeszcze taka młoda - odparł Bail Organa - Potrzebujemy jej a ona potrzebuje nas..

Po chwili do zgromadzonych przyszedł droid medyczny przedstawić całą sytuacje.

- Sprawa jest dosyć poważna.. Wygląda na to ze będzie rodzić..

- Co? Jak to? Jest w ciąży? - zapytał nie dowierzając Bail Organa

- Tak, to dwójka.. Chłopiec i dziewczynka..

- Dwójka? - rzekł zaskoczony Obi-Wan - Myślałem że to tylko jedno dziecko..

- Wiedziałeś o tym? - rzekł zdziwiony senator Organa

- Ta informacja zdołała mi się obić o uszy - odparł Obi-Wan

- Wracając jednak... poród może być dla niej śmiertelny.. Nie wykluczamy najgorszego ze względu na jej stan.. - rzekł droid

Wszyscy słyszeli jak Padme płacze z bólu.

Obi-Wan czuł ze nie może dłużej stać bezczynnie, postanowił wejść do środka. Szybko usiadł obok Padme.

- Obi-Wan... Czy ten czas juz nadszedł?

- Tak...Ale.. słyszeliśmy co może się stać.. Padme to jest za duże ryzyko..

- Podejmę je....

- Jesteś tego pewna?

- Tak...Nie chcę tracić niczego więcej.. - odparła Padme i ponownie poczuła ból

Droidy medyczne otoczyły Padme. Przez całą sale słychać było krzyki z bólu i cierpienia. Po kilku minutach jednak krzyki ustały. Yoda i senator Organa czekali zaniepokojeni patrząc cały czas przez szybę. Po chwili dostrzegli że droidy medyczne trzymają na rękach dwójkę dzieci. Pierwsze z nich, - chłopca, dały na ręce Obi-Wana, który to pokazał go Padme.

[Obrazek: image.php?di=CKNL]

- Luke..

Po chwili Mistrz Jedi pokazał równiez i drugie z dzieci - dziewczynkę.

- Leia..

Tak oto dzieci otrzymały swoje imiona. Obi-Wan nakazał drodiom natychmiastowo przebadać Padme. Jej stan był ciężki, była również bardzo osłabiona.

Po chwili jeden z droidów medycznych wyszedł do Yody i senatora Organy

- Jak sytuacja? Powiedzcie ze nic jej nie jest... - wypytywał przerażony Bail

- Otóż.. to chyba cud.. senator była w strasznym stanie, nasze obliczenia dawały jej zerowe szanse na przeżycie.. ale..chyba nie były do końca poprawne. Nie zmienia to jednak faktu ze musi być pod stałą obserwacją przez kilka dni.

- Całe szczęście... - rzekł oddychając z ulgą Bail Organa

Po chwili do towarzystwa dołączył również Obi-Wan wychodząc z sali operacyjnej.

- Senator musi zostać tu kilka dni, nie powinniśmy jej zostawiać szczególnie w takiej sytuacji - rzekł Obi-Wan

- Prawda to, ale dalsze decyzje podjąć musimy - rzekł Yoda.

- Sami nie za wiele zdziałamy.. potrzebujemy wsparcia - rzekł Bail Organa

- Więcej informacji zebrać musimy, znaleźć innych Jedi należy - rzekł Yoda

- Jeśli nadal żyją.. - odparł Obi-Wan

Znalezienie innych Jedi było niezwykle trudne w szczególności że większość z nich zginęła praktycznie chwile po wydaniu rozkazu 66. Yoda mimo wszystko miał nadzieje że znajdą tych, którym udało się przeżyć i wspólnymi siłami będą mogli odbudować upadły w ten mroczny dzień Zakon Jedi.

Tymczasem statek Generała Grievousa dotarł ponownie na księżyc Vassek, gdzie to znajdowała się się jego prywatna cytadela. Miejsce które mogło budzić strach i grozę wśród innych osób które tylko zdołały przekroczyć jej progi. W rzeczy samej, cytadela była niegościnnym miejscem, ale dla Grievousa miała bardzo duze znaczenie. To własnie tu generał przechowywał dorobki kulturalne swojej planety, kamienne posagi przedstawiające Kaleeshańskich wojowników oraz całe swoje zgromadzone trofea i pamiątki po zabitych przez siebie rycerzy Jedi. Wszystko to miało dla niego bardzo duża wartość i za wszelką cenę chciał aby nikt o tym miejscu nigdy się nie dowiedział. Parę lat temu jednak musiał stawić czoła przybyłym do tego miejsca Jedi na czele z Kitem Fisto. Obawiał się wtedy ze cała struktura i zawartość budowli zostanie zabrana przez oddziały Republiki. Na szczęście tak się jednak nie stało. Nikt więcej nie powrócił do tego miejsca, a wraz ze śmiercią Kita Fisto cała wiedza na temat tego miejsca przepadła.
Wewnątrz cytadeli na Grievousa czekał jego osobisty droid medyczny EV-A4-D, którego Grievous zdołał odbudować, po tym jak Kit Fisto podczas ostatniej wizyty zdołał go pozbawić głowy.

- Mistrzu? Skąd ten nagły powrót? Myślałem ze poleciałeś na Mustafar - pytał droid widząc Grievousa

- Byłem na Mustafar - odparł Grievous - Wszyscy przedstawiciele rady zostali wymordowani

- Jak to możliwe? Kto mógłby coś takiego zrobić?

- Jedi - rzekł wściekły Grievous

Droid milczał przez chwile myśląc.

- Jeśli dobrze pamiętam, Jedi nie zabijają bezbronnych - powiedział EV-A4-D

- Wszystko widziałem na nagraniach..Ścierwo Jedi... To był Skywalker. Dodatkowo zniszczył panel kontrolujący droidy.

- Hmm, nie wygląda to zbyt dobrze.

Grievous usiadł przy stole.

- Konfederacja właśnie przestała istnieć, bez armii i bez dowództwa nie da się wygrać wojny - odparł Grievous uderzając pięścią o stół.

- Jedynym dobrym sposobem byłoby ukrycie się w cieniu, przynajmniej tymczasowo.

- Co masz na myśli?

- Sugeruje stopniowo odbudować potencjał armii. Co prawda stracone zostało wszystko, ale póki żyjesz mistrzu, można to co się straciło, odbudować.

Grievous zamyślił się na chwile, Teoretycznie to co mówił droid miało sens, jednak aby Konfederacja zdołała się odbudować zajęło by to mnóstwo czasu. Dodatkowo słysząc o upadku całego przywództwa i zniszczeniu całej armii wiele systemów najzwyczajniej by zrezygnowało i poddałoby się woli zwycięskiej Republiki. Należało działać skrycie, w szczególności ze większość osób uważała że Grievous zginął na Utapau, w tym sam Darth Sidious.
Grievous postanowił skontaktować się z ze swoimi sojusznikami. Tak oto na wezwanie Generała odpowiedział Wat Tambor, Admirał Trench oraz Generał Kalani.

- Generale? To ty jednak żyjesz? - rzekł zdziwiony Trench przez komunikator

- Tak, teraz mamy jednak ważniejsze problemy. Musimy podjąć dalsze decyzje..

- Nie miałeś sie udać na Mustafar? Własnie zakończyłem negocjacje na Skako, miałem się niebawem tam udać.. - dodał Wat Tambor

- Byłem na Mustafar , jak się okazało całą rada separatystów została zamordowana a armia droidów dezaktywowana.

- Co jak to możliwe? Kto śmiał zrobić coś takiego? - rzekł zaskoczony Wat Tambor

- Obawiam się ze lord Sidious postanowił się nas pozbyć - rzekł Grievous - Wysłał Skywalkera aby ostatecznie skończył z Konfederacją

- Dlaczego masz takie podejrzenia? Myślisz ze lord Sidious by nas zdradził? - odparł Trench

- Po tym co zdołałem zobaczyć, tak.. tak myślę. - odparł Grievous

- A wiec co my teraz zrobimy? - zapytał Wat Tambor

- Posiadam mały oddział droidów na Agamar, część z nich przetrwała bo posiadała własny profil sztucznej inteligencji. - odparł General Kalani - Nie wiele jednak się to zda do walki z Republiką. A właściwie to teraz z Imperium, Kanclerz zmienił ustrój polityczny ustanawiając się pierwszym Imperatorem.

- Tymczasowo musimy zawiesić działania bojowe. Zajmiemy się zbrojeniem pod niewiedzą Sidiousa a gdy będziemy wystarczająco potężni wyjdziemy z ukrycia i zmieciemy z powierzchni ziemi to całe Imperium - rzekł Grievous - Odrodzona Konfederacja będzie rządzić galaktyką! Już wkrótce!

===================================================
END OF CHAPTER FIVE

================================================================================​===================================

[Obrazek: lz7id005xari.gif]
Army or not you must realize you are doomed
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-June-2020 18:02:25 przez Ravcore.)
22-June-2020 17:40:27
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Online
┌►GєηєRαℓ◄┘
******

Liczba postów: 312
Dołączył: Feb 2017
423
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
Ravcore

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #6
RE: [Star Wars Stories] - Ostatni Rozkaz
Cytat:Uwaga! Opowiadanie w pierwszych epizodach zahaczać będzie o okres "Zemsty Sithów" równocześnie jednak ze zmianami fabularnymi tak aby całość miała znaczący sens.

[Obrazek: image.php?di=2CPX]
[Obrazek: image.php?di=QLNI]

CHAPTER 6

Na Coruscant minęło już paręnaście godzin odkąd na spalone ciało Anakina założono strój Vadera. W jego głowie kroiło się aktualnie wiele myśli. Był wściekły, zrozpaczony i zagubiony równocześnie. Po tym jak Palpatine mu powiedział ze to on zabił Padme w swym gniewie to coraz bardziej pogrążał się w nienawiści. Nie potrafił zrozumieć jak do tego doszło. Przecież czuł że wtedy na Mustafar że jeszcze żyła.. Jego pogoń za zdobyciem mocy miała od początku przecież tylko jeden cel... uratowanie Padme przed śmiercią... teraz widział jednak, że jego próby zakończyły się sromotną porażką. Winę za ta porażkę nie obwiniał jednak siebie tylko Jedi, a w szczególności Obi-Wana który pokonał go w walce na Mustafar, jednocześnie dotkliwie go kalecząc. Anakin.. a raczej teraz już Darth Vader zaczął powoli akceptować swoje nowe ciało. Każdy krok sprawiał mu jednak dotkliwy ból. Cały jego kostium ograniczał mu swobodę chodzenia. Był bowiem bardzo ciasny i ocierał mocno o jego spalone ciało. Ból był nie wyobrażalny wręcz i nie do zniesienia... Vader jednak zatajał go i przekształcał wewnątrz siebie w emisyjną nienawiść i brutalność. Stał się bezdusznym potworem którego jedynym celem była zemsta na Kenobim i reszcie Zakonu Jedi za wszystkie czyny przeciwko niemu. Zamierzał ich zniszczyć, wytropić jak zwierzynę łowną i zabić z zimną krwią i nie zamierza poprzestać do czasu, aż ostatni Jedi nie zostanie uśmiercony.

[Obrazek: image.php?di=O3ZR]

Po swojej przemianie zgodnie z zaleceniem swojego nowego mistrza przebywał na Coruscant. Vader krocząc powoli przez sale Senatu zmierzał do pomieszczenia należącego do Imperatora. Gdy do niego wszedł dostrzegł że Palpatine znajduje się wewnątrz siedząc i patrząc
przez szybę na uroki chaosu w nocnym krajobrazie miasta. Podszedł bliżej i kleknął przed nim.

- Mistrzu..

- Lordzie Vader.. - odpowiedział Palpatine obracając się do swojego ucznia. - Cieszę się ze przybyłeś..

- Starałem się najszybciej jak mogłem.. Czekam na twoje rozkazy..

- Czy dowiedziałeś się ile Jedi pozostało przy życiu?

- Jeszcze nie mistrzu, ale to kwestia czasu. Aktualnie zbierane są informacje do sporządzenia listy nadal żyjących Jedi.

- Dobrze.. Dobrze.. A jak się ma sprawa z naszą flotą?

- Statki Republiki zostaną wykorzystane własnie w tym celu.

- Tyle to za mało. Venatory Republiki są już dosyć stare. Potrzeba nam więcej, nowszych modeli..Dodatkowo wciąż trwają prace nad naszym największym projektem.. Niestety budowa z tego co wiem zajmie kolejne lata a ja chciałbym aby ten proces trwał trochę krócej..
Chyba rozumiesz co mam na myśli..


- Tak.. Nie musisz się martwić.. Zajmę się tym osobiście

- Zanim jednak to uczynisz, pragnę aby nasze Imperium poznało nareszcie nowego lorda Sithów Dartha Vadera. Przygotowałem spotkanie... Niech każdy przekona się o twojej potędze na własne oczy.

- Stanie się tak jak pragniesz, mój mistrzu - odparł Vader

Na twarzy Imperatora ukazał się złowieszczy uśmiech. Wstał on ze swojego fotela i ruszył wspólnie z Vaderem na wspomniane spotkanie.
Na placu w pobliżu senatu oczekiwała już armia Imperium. Żołnierze, admirałowie i generałowie.. ministrowie i senatorowie.. wszyscy zgromadzeni w jednym miejscu oczekiwali na przybycie Imperatora. Gdy tylko go dostrzegli cała zgromadzona armia stanęła na baczność.

- Chwała Imperatorowi! - krzyknęli

Imperator podniósł rękę. Od razu wszyscy ucichli oczekując na to co zamierza powiedzieć Palpatine.

- Zgromadzeni...Nasz czas właśnie nadszedł..Pora uświadomić cała galaktykę o naszej potędze! Na naszych oczach kształtuje się przyszłość... Nasze nowe Imperium!

Wszyscy żołnierze zaczęli wiwatować

- Nasza armia jest niezastąpiona... Chcę jednak, aby jedna osoba która będzie odpowiadać bezpośrednio przede mną, sprawowała nad nią pełną kontrolę.. Z tej własnie okazji mam zaszczyt przedstawić wam.. moją prawą rękę. Oto... lord Vader.

Wolnym krokiem zbliżający się Vader stanął obok imperatora.

Wszyscy byli lekko zaskoczeni. Nikt nie miał pojęcia kto to jest i czemu ma sprawować takie wysokie stanowisko. Co ciekawe jeden z ministrów widząc Vadera zaczął się śmiać. Sith dostrzegł to jednak bardzo szybko. Jedną ręką zaczął dusić ministra mocą podnosząc go przy tym równocześnie na parę metrów w górę tak, że każdy był w stanie go zobaczyć. Po chwili Vader puścił go ale ten był jednak już martwy. Na twarzy Imperatora widzącego gniew Vadera ponownie pojawił się srogi uśmiech.

- Ktoś jeszcze chciałby się pośmiać? - zapytał Vader

Nikt nie raczył nic odpowiedzieć. Większość zgromadzonych osób widząc pokaz, wystraszyło się jego postaci i do razu zaczęli go respektować. Teraz widzieli bowiem że nie jest to zwykła osoba, a raczej ktoś znacznie potężniejszy..ktoś komu bezwzględnie należy się podporządkować gdyż niesubordynacja może się okazać dla nich śmiertelnym błędem.. Równocześnie jednak część starszych admirałów nadal nie było ufnych co do Vadera, obawiali się ze jego drażliwość i arogancja mogą sabotować przyszłe misje a nawet doprowadzić do zgubnych porażek. Mimo rozbieżności zdań każdy wolał zachować ciszę i przemilczeć to co przed chwilą zaszło. Po kilku chwilach grobowej ciszy Imperator przytaknął Vaderowi na znak zakończenia jego prezentacji. Vader odwrócił się więc i odszedł znikając w głębi budynku. Idąc w oddali słyszał okrzyki "Chwała Imperatorowi, Chwała Imperium".

Nazajutrz na stacji medycznej Obi-Wan poszedł do sali w której leżała Padme, sprawdzić czy wszystko jest z nią w porządku. Wchodząc do pomieszczenia dostrzegł że senator nie śpi a leży wpatrzona w okno. Wyglądała na zamyśloną.

- Mam nadzieje, że nie przeszkadzam - rzekł Obi-Wan spoglądając na Padme

[Obrazek: image.php?di=GCC1]

- Nie.. proszę wejdź - powiedziała senator widząc Obi-Wana

Obi-Wan usiadł obok jej łóżka i patrzył na nią w milczeniu przez chwilę.

- Wszystko w porządku? Jak się czujesz? - zapytał

- Dobrze.. ale nie ukrywam ze bywało lepiej.

Nastąpiła chwila milczenia, Obi-Wan za bardzo nie wiedział co powiedzieć. Ostatnie wydarzenia jakie miały miejsce najzwyczajniej przerosły jego wyobrażenia. Zresztą nie tylko jego. Widział dobrze że Padme jest załamana, a właściwie to zrozpaczona.

- Obi-Wan.. powiedz mi.. Czy to był tylko zły sen?

- Chciałbym żeby tak było - odparł

- Ja naprawdę go kochałam.. ja nie chciałam źle.. Czy naprawdę był tak pogrążony swoją żądzą mocy aby móc mnie zabić?

- Nie wiem.. ale z pewnością to nie były żarty, wiem ze nie chciałaś źle.. ale niestety Anakin był zbyt zaślepiony by dostrzec twoje prawdziwe intencje.

- Czy jego miłość do mnie zanikła? Przestała istnieć? Czy ja go zawiodłam? Czy nie pomogłam mu gdy miałam szanse..?

Obi-Wan patrzył ze smutkiem na Padme. Widział że łzy zaczynają jej spływać po twarzy.

- Co ja teraz zrobię? Jak sobie poradzę sama? - rzekła z płaczem

- Nie jesteś sama. Senator Organa, mistrz Yoda i ja zawsze będziemy cię wspierać. Znajdziemy sposób.. pomożemy ci.

- Tylko jak mam poskładać z powrotem moje złamane serce które rozsypało się na małe kawałki... - powiedziała patrząc na Obi-Wana

Spojrzenia Padme wywołało w Obi-Wanie wielki żal. Ostatnie wydarzenia spowodowały że traktował ją teraz jak młodszą siostrę. Mocno wiec przeżywał gdy jej również działa się poważna krzywda. Chwycił ją więc za rękę.

- Posłuchaj.. Teraz powinnaś skupić się na tym by wychować swoje dzieci. Luke i Leia potrzebują kochającej matki. Nie myśl o tym co zadaje ci ból. Myśl o dzieciach.. twoich dzieciach.. To on będą lekarstwem na twoje cierpienie.

Do sali wszedł w tym momencie droid medyczny. Obi-Wan musiał opuścić na chwile sale gdyż miał on przeprowadzić kilka badań. Gdy droid skończył i wyszedł z sali podszedł do Obi-Wana

- I jak? Co z nią? - zapytał Obi-Wan

- Jej stan powoli ale się poprawia, ale jeśli nadal będzie tak gwałtownie objawiać swoje negatywnie emocje to jej stan może się znów pogorszyć. - odparł droid

- Rozumiem - odparł Obi-Wan - A co z dziećmi?

- Ich stan jest stabilny, są zdrowe - odparł droid medyczny

- Dobrze - odparł mistrz Jedi i zostawił droida.

Gdy wszedł z powrotem do sali dostrzegł, że Padme spogląda na swoją rękę. Obi-Wan zauważył że była cała poraniona.

- Nie mówiłaś mi nic że coś Ci się stało w rękę. - powiedział podchodząc

- To nic takiego.. - rzekła przecierając oczy

- Nie wydaje mi się - rzekł Obi-Wan patrząc na rękę Padme - Kto Ci to zrobił?

Padme nie zamierzała powiedzieć co się stało. Próbowała milczeć jednak równocześnie nie chciała oszukiwać Obi-Wana.

- Pamiętasz jak mówiłeś mi że udało Ci się zabić Grievousa na Utapau?

- Tak.. tak pamiętam

- Wtedy na Mustafar... pojawił sie on. C3PO próbował mnie obronić ale... nie miał z nim szans. Przytrzasnął mi rękę i zaczął grozić że gdy ponownie mnie spotka na swojej drodze.. to mnie zabije.

Obi-Wan zaczął się zastanawiać w milczeniu

- Problem goni problem - odparł w końcu Obi-Wan wzdychając. - Cóż, pora na mnie, Powinnaś odpocząć, prześpij się chwilę. Potem odwiedzę Cię ponownie

- Dobrze.. - odpowiedziała Padme cicho

Obi-Wan kierując się w stronę wyjścia zatrzymał się jeszcze na chwilę i popatrzył ostatni raz na Padme. Po chwili wyszedł z sali.

Senator Bail Organa wraz z mistrzem Yodą przybywali aktualnie w sali kontrolnej gdy po kilku minutach dołączył do niech Obi-Wan wracający ze spotkania z Padme.

- Jak się czuje pani senator? - zapytał Bail Organa

- Ech.. - jęknął Obi-Wan dosiadając się do stołu. - Cały czas przebywa w swojej sali.. Medycy mówili, że powinna niedługo wydobrzeć ale jej nastawienie niestety nie jest już takie pozytywne. Próbowałem ją pocieszać ale widać ze cierpi...

[Obrazek: image.php?di=T0RC]

- Odpocząć ona musi, Poukładać myśli..Cierpienie i ból ją otaczają.. - odparł Yoda

- Tak mi jej szkoda.. kto by pomyślał że Anakin zrobi coś takiego.. po tym co ich łączyło..

- Pomińmy ten temat.. - rzekł Obi-Wan chwytając się za głowę. - To co się stało to się stało. Teraz musimy pomyśleć co zrobić dalej.

- Obawiam się ja o dzieci... w niebezpieczeństwie dużym są.. - rzekł Yoda - Dowiedzieć się o nich Sidious nie może.

- W jaki sposób mielibyśmy je ukryć? - zapytał Organa

- Nie powinniśmy zabierać dzieci ich matce..Powinna być przy nich.. kwestia tylko tego aby pilnować by nic im się nie stało I nikt się o nich nie dowiedział.

- Ukryć ich musimy ale.. Młody Luke.. Po ojcu moc wielką posiada.. wyczuwam to. - rzekł Yoda

- Sugerujesz żeby wyszkolić go na Jedi? - zapytał Obi-Wan

- Tak, wyszkolić go musimy

- A co z Leią? - zapytał senator Organa

- Powinna trwać przy matce - rzekł Obi-Wan - Może dobrym rozwiązaniem byłoby zabrać senator z dziećmi na Naboo?

- Nie wiem czy to dobry pomysł. Senator nie powinna tam wracać... Za bardzo kojarzona jest z tym miejscem... to zbyt niebezpieczne. Myślę ze może mógłbym znaleźć wolny apartament na Alderaan, tam mogłaby zostać. Odwiedzałbym je codziennie dostarczając im co byłoby najpotrzebniejsze. - rzekł senator Organa

Yoda i Obi-Wan popatrzyli na siebie. W zasadzie ten pomysł nie był najgłupszy. W szczególności ze mieliby kontrole nad sytuacją i w razie zagrożenia mogliby szybko zareagować dzięki senatorowi Organie. Problem tkwił jednak nadal ze szkoleniem Luka na rycerza Jedi. Wiadome było ze szkolony być musi, jednak póki co nie mieli pojęcia jak zorganizować dla niego trening. Mimo to jednak wstępne postanowienia zostały ustalone. Po tej rozmowie Senator Bail Organa oddalił się by porozmawiać z swoimi pomocnikami i pobliskimi medykami. Obi-Wan natomiast wraz z Yoda nadal siedzieli przy stole i rozmawiali.

- Mistrzu Yoda... Dowiedziałem się, że Grievous zdołał przeżyć. Był na Mustafar gdy walczyłem z Anakinem

- Co na Mustafar sprowadziło go? - zapytał Yoda

- Przypuszczam że przybył aby spotkać się z innymi liderami Separatystów, Osobiście ich spotkałem ale... byli już martwi. Zapewne Grievous musiał również odkryć to samo co ja. - rzekł Obi-Wan

- Zdany na własną rękę Grievous jest, wojna skończyła się ale obserwować jego dalsze ruchy należy.. - odparł Yoda

- Uważasz że on mógłby nam pomóc?

- Gdy Przyjaciele wrogami staja się, Starzy wrogowie przyjaciółmi zostać mogą.

- To prawda, ale znam Grievousa.. nigdy by nam nie pomógł, prędzej wolałby nas zabić

- Spróbować nie zaszkodzi Obi-Wanie - odparł Yoda

Obi-Wan zastanowił się na słowami Mistrza Yody. Nadal jednak nie był pewny czy rzekoma pomoc Grievousa byłaby w ogóle możliwa.
Nagle na komunikator Obi-Wana została wysłana wiadomość. Jak się okazało był to jeden z ocalałych Jedi. Obi-Wan od razu rozpoznał że był to młody Zhaus.

- Zhaus? To naprawdę ty?

- Tak mistrzu Kenobi! Na szczęście otrzymałem wiadomość. Zdołałem w porę uciec.

- Gdzie jesteś?

- Nadal na Coruscant. Schroniłem się w niższych piętrach miasta. Wszędzie roi się od żołnierzy, ale myślę że dam radę. Powinienem znaleźć jakiś statek.

- Dobrze wiec, mam nadzieje ze uda nam się spotkać. Powodzenia i uważaj na siebie , Niech moc będzie z tobą.

- Dziękuje Mistrzu Kenobi, z wzajemnością - odparł Zhaus rozłączając się

Obi-Wan miał własnie odejść od stołu gdy zatrzymał go Yoda

- Mistrzu Kenobi..

- Tak? - zapytał odwracając się w stronę nadal siedzącego Yody

- Nasze drogi już wkrótce rozejść się muszą. Zanim jednak stanie się to, pewną informacje od twojego mistrza mam. Chciałbym przekazać Ci ją...

- Qui-Gon? - zapytał zaskoczony

Yoda kiwnął głową. Zamierzał przekazać Obi-Wanowi to, czego dowiedział się od Qui-Gona. Niezbędną wiedzę dzięki której będzie mógł pomagać innym w przyszłości... komunikować się z nimi... nawet po swojej własnej śmierci.

===================================================
END OF CHAPTER SIX

================================================================================​===================================

[Obrazek: lz7id005xari.gif]
Army or not you must realize you are doomed
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-June-2020 19:20:45 przez Ravcore.)
Oceny: The_Kubamax (+1), PoProstuMaciek69 (+1), jackpak (+1)
26-June-2020 18:23:41
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Online
┌►GєηєRαℓ◄┘
******

Liczba postów: 312
Dołączył: Feb 2017
423
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
Ravcore

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #7
RE: [Star Wars Stories] - Ostatni Rozkaz
Cytat:Uwaga! Opowiadanie w pierwszych epizodach zahaczać będzie o okres "Zemsty Sithów" równocześnie jednak ze zmianami fabularnymi tak aby całość miała znaczący sens.

[Obrazek: image.php?di=2CPX]
[Obrazek: image.php?di=QLNI]

CHAPTER 7

Generał Grievous nadal przebywał w swojej fortecy w systemie Vassek. Oczekiwał przybycia Wat Tambora który miał przekazać mu osobiście istotne wieści o przyszłych projektach Unii Technokratycznej. Czekając na swojego gościa Grievous spędzał czas samotnie wpatrując się w rzeźby Kaleeshańskich wojowników. Nie ukrywał, że pierwszy raz poczuł nowe uczucie od bardzo długiego czasu... - tęsknotę. Pamiętał bowiem czasy gdy był jednym z nich i walczył o pokój dla swojej planety - Kalee... Walczył z najeźdźcami....Walczył z potworami..Wielbiony przez swój lud jako wyborny taktyk i wspaniały generał. W tym wszystkim był jednak ktoś za kim Grievous tęsknił osobiście. Była to jego towarzyszka Ronderu z którą łączyły go dość bliskie więzy. Pamiętał dokładnie dzień w którym straciła ona życie podczas krwawej wojny z Hukami. Nie potrafił pogodzić się z jej stratą...Do tej pory czuł przygnębienie wpatrując się w te posągi które przypominały mu o tym strasznym dla niego wydarzeniu.

[Obrazek: image.php?di=ZN82]

Nie zamierzał ich jednak usunąć. Były one dla niego ważną pamiątką która ukształtowała jego osobę.. stworzyła Generała Grievousa. Przypominając sobie te dzieje Grievous był jakby nieobecny i kompletnie zamknięty w sobie. Głęboko rozmyślał na swoją przeszłością. Jego droid medyczny zdołał to dostrzec.

- Mistrzu? Wszystko w porządku? - zapytał EV-A4-D

- Tak - odparł cyborg nadal stojąc bez ruchu

- Wpatrujesz się w te posągi od godziny...

Grievous ryknął gniewnie w stronę droida.

- Emm wybacz, że przeszkadzam ale mam do przekazania ważną informacje

- O co chodzi?

- Ktoś próbuje nawiązać z tobą kontakt przez główny panel, możliwe że to istotne

- Kto to? Wat Tambor?

- Em.. Nie.. Sądząc po nadawanej częstotliwości połączenia.. Wydaje mi się że to raczej.. Jedi

- Co? - rzekł zaskoczony Grievous

Generał droidów nie spodziewał się połączenia od Jedi. Było to dla niego wielkie zaskoczenie. Od razu ruszył w stronę panelu i aktywował komunikator siadając na swoim fotelu dowodzącym. Jak się okazało był to Obi-Wan Kenobi.

- Kenobi?

- Witaj Generale, jak się trzymasz po ostatnim spotkaniu?

- Czego chcesz? Niech zgadnę, pragniesz wymierzyć mi sprawiedliwość za wszystkie moje czyny, jak to zawsze?

- Prawdę mówiąc... nie tym razem, Osobiście jestem zaskoczony ze nadal żyjesz

- Chciałeś mi pogratulować? Daruj sobie..

- Nie ukrywam, że spodziewałem się takiej reakcji

- Do rzeczy Kenobi.. Czego chcesz?!

- Jak zapewne wiesz wszystkich nas spotkała dosyć ciężka sytuacja. Dowiedziałem się że byłeś na Mustafar i nawet byłeś zdolny by grozić senator Amidali śmiercią. Ale to już sobie darujmy... Tak samo jak ty zdołałem zauważyć ze Rada Separatystów została wymordowana. Sidious oszukał nas wszystkich. Był nie tylko waszym przywódcą ale i Kanclerzem Republiki. Od samego początku jego celem było stworzenie Imperium pod jego osobistą kontrolą. Mało tego.. kazał wymordować wszystkich Jedi wykorzystując przy tym armię klonów...

- Nie widzie gdzie tu jest niby mój problem - odparł Grievous

- Uważasz że gdy Sidious cię odnajdzie to cię oszczędzi? Jesteś jedynie przeszkodą w realizacji jego planu, widzi w tobie zagrożenie dlatego też twoja śmierć jest mu na rękę. Tak jak to uczynił z całą waszą Radą i Hrabią Dooku.

- Co chcesz więc zasugerować? - zapytał Grievous

- Tymczasową współpracę.. a nawet sojusz.. w celu powstrzymania Sidiousa.

Grievous zaśmiał się tak, że aż kaszlnął dwa razy.

- Chyba nie mówisz poważnie? Miałbym się sprzymierzyć z Jedi?

- Chcę abyś przemyślał tą decyzje

- Nie wiem czy jest w ogóle nad czym się zastanawiać. - odparł Grievous - Ty i ten wasz zakon Jedi wystarczająco już namieszaliście w galaktyce

- Cóż...Zrobisz jak uważasz, Ja tylko chciałem przedstawić moją propozycje i podać rękę. Zawsze jednak możesz zmienić zdanie, wtedy już wiesz co robić.. Żegnam Generale - odparł Obi-Wan rozłączając się

Cyborg uderzył pięścią w stół i zaryczał ze złości. Nie zamierzał w żaden sposób sprzymierzać się z Jedi. Cały czas uważał ich za wrogów których za wszelką cenę będzie tępić gdy tylko zdoła ich spotkać. Co prawda widział, że są oni aktualnie w tej samej sytuacji co on tylko, że w przeciwieństwie do nich Grievous miał swój plan który zamierzał już wkrótce zrealizować. Wiadomość od Kenobiego zdziwiła go i zdenerwowała równocześnie. Za kogo Jedi się uważają? Najpierw niszczą jego plany, jego armię, wysyłają swoich ludzi aby go unicestwić i zakończyć wojnę...a teraz ? Teraz chcą współpracować... Cóż za nonsens. "Nie ma takiej opcji, niech radzą sobie sami.." - myślał.

Po chwili do Grievousa przybył jego droid medyczny powiadomić go o przybyciu Wat Tambora. Grievous udał się więc w stronę wejścia gdzie czekał już Wat Tambor. Nakazał mu wejść do środka.

- Generale, przynoszę coś co może Ci się spodobać - powiedział Wat Tambor

- Co to takiego?

- Z myślą o tobie moi ludzie przygotowali projekt specjalnych jednostek drodiów które w znacznym stopniu pomogą nam w walce.

- Co to za droidy?

- Póki co jest to prototyp.. Droid C7 Commando, wzorowane na tradycyjnych jednostkach commando droidów ale z znacznymi usprawnieniami. Zdecydowanie większa koordynacja i zwinność oraz czterokrotnie podwyższony iloraz inteligencji. Dodatkowo wzmocniony pancerz który sprawi że staną się znacznie wytrzymalsze. Droidy te dostosowane będą do walki każdą bronią palną jak i bronią białą. Już teraz mogę powiedzieć, że znacznie przewyższają one w walce starsze jednostki i są niezwykle wydajne.

- Dobra robota - rzekł zadowolony Grievous patrząc na plany

[Obrazek: image.php?di=30CW]

- Oczywiście jeśli zezwolisz wznowimy również produkcje podstawowych jednostek B1 i B2 oraz Droidek, Oczywiście z większymi usprawnieniami technicznymi - dodał Wat Tambor

- W jaki sposób udało Ci się przekonać twoich ludzi do pracy?

- Najzwyczajniej nie chcą poddać się Imperium, wszyscy stoją po naszej stronie i za nasze zwycięstwo są gotowi tworzyć droidy nawet za darmo... I to nie tylko Unia Technokratyczna... Coraz więcej systemów planetarnych zamierza poprzeć ruch separatystów, nawet Geonosianie mimo śmierci swojego króla nadal są naszymi sojusznikami.

- Nie rozpowiadaj o nas za bardzo Tambor, Pamiętaj ze mamy działać w ukryciu, Imperium nie może się dowiedzieć o naszych działaniach póki nie będziemy w pełni gotowi do otwartej walki.

- Nie musisz się o to martwić Generale. Wszystko jest pod kontrolą

- Dobrze.. Bardzo dobrze.. Ha ha ha - zaśmiał się Grievous.

- Ah, prawie bym zapomniał wspomnieć.. Oprócz armii droidów, Unia Technokratyczna na spółkę z Neimoidianami rozpoczęła prace nad nowymi fregatami i stacjami bojowymi. Prace trwają w kilku systemach równocześnie.

- Ile czasu zajmie budowa?

- Parę lat.. z trzy, maksymalnie cztery.. i powinniśmy być gotowi

Grievous zastanowił się. Było to bardzo dużo czasu.. nawet więcej niż trwała sama wojna. Rozumiał jednak że aby walczyć to musi mieć czym.. Cierpliwość była niezbędna w szczególności że aktualna flota separatystów składała się jedynie z paru okrętów i transportowców a przy takim stanie floty nie dało się zdobyć nawet jednego systemu znajdującego pod kontrola Imperium.

- Dobrze więc, udaj się na Skako i kontroluj przebieg produkcji. Informuj mnie od dalszych postępach.

- Jak rozkażesz Generale - rzekł Wat Tambor

Wychodząc Skakoanin udał się do swojego transportowca i odleciał z planety. Grievous przez moment patrzył jak jego sojusznik odlatuje i po chwili wrócił z powrotem do środka swojej fortecy.Przez długi czas cyborg myślał nad projektami Tambora. Liczył na to ze będą one skuteczniejsze niż dotychczasowe modele którymi dysponowała Konfederacja. Siedział tak przez dłuższą chwile przy swoim stole i rozmyślał nagle otrzymał zakodowany komunikat od jakiejś tajemniczej osoby. Początkowo myślał ze to znów Jedi próbują go namawiać do współpracy jednak potem zrozumiał ze to coś innego. Odtworzył nagranie które zostało mu wysłane. Była na nim mroczna postać o charakterystycznym głosie. Grievous wsłuchał się dokładnie w wypowiadane przez nią słowa.

- Jeśli nadal żyjesz.. bo czuje że tak jest.. przybądź na podane koordynaty nawigacyjne jeśli nie jesteś tchórzem... Będę na Ciebie czekał.

Grievous przyglądał się przez chwile transmisji odtwarzając ja dwukrotnie.

- Dobrze więc.. Nie mogę się doczekać.. - rzekł śmiejąc się cyborg.

Natychmiastowo wezwał jednego z MagnaGuardów aby przygotował jego statek do odlotu.

- Em.. Mistrzu dokąd się wybierasz? - zapytał jego droid medyczny widząc, że Grievous ma zamiar wchodzić z bazy

- Otrzymałem pewne zaproszenie na spotkanie.. - odparł

Droid nie zbyt zrozumiał ten przekaz, jednak więcej nic nie dopytywał. Patrzył tylko jak generał odchodzi w kierunku wyjścia. Grievous zabierając ze sobą dwójkę MagnaGuardów odleciał transportowcem prosto w stronę systemu Tatooine. To tutaj doprowadziły go przekazane w wiadomości koordynaty. Tatooine była pustynną planetą na zewnętrznych Rubieżach Galaktyki. Nie cechowała się niczym szczególnym poza słynną kantyną w Mos Eisley która była głownie miejscem spotkań przemytników, złodziei i oszustów oraz Pałacem Jabby zlokalizowanego na północnych obrzeżach Morza Wydm gdzie to Hutt stworzył swój własny kąt zbrodni i bogactwa. Statek Grievousa rozpoczął lądowanie pośrodku pustyni. Charakterystyczne dwa błyskające malowniczymi kolorami słońca już dawno zaszły za horyzontem. Panujący mrok i wieczna pustynia rozciągały się w każdym kierunku. Paręnaście metrów od miejsca lądowania statku Generała stała ta sama postać która wysłała Grievousowi wiadomość, istota której twarz zakryta była przez ciemne szaty. Grievous wyszedł ze statku wraz ze swoimi MagnaGuardami. Symbolizując ręką nakazał im utrzymać pozycję pilnując statku. Sam zaś zbliżył się do stojącej postaci. Mroczna i tajemnicza istota podniosła głowę patrząc na przybyłego oponenta.

- No proszę... a jednak plotki nie były prawdziwe - rzekła postać

- Jesteś zawiedziony? - zapytał Grievous

- Wręcz przeciwnie.. cieszy mnie to że przybyłeś.. jak zwykle jednak nie sam.. - rzekł patrząc na stojące MagnaGuardy

- Nie mógłbym odmówić zaproszenia - odparł cyborg

Postać zdjęła mroczną szatę zakrywającą jej twarz ukazując swoje pełne oblicze. Jak się okazało był to Darth Maul we własnej osobie.

- Domyślasz się mam nadzieję dlaczego Cię tu wezwałem - rzekł Maul nie spuszczając wzroku z Grievousa

Grievous zaśmiał się

- Stęskniłeś się i chciałeś mnie zobaczyć? - zapytał ironicznie Grievous

- Nie.. Pamiętasz może nasze ostatnie spotkanie na Dathomir... Dałem Ci szanse Grievous ale jej nie wykorzystałeś..

- Nadal żywisz urazę po tym jak własnymi rękami zabiłem na twoich oczach tą wiedźmę Talzin ?

- Poprzysiągłem że gdy nadejdzie okazja to osobiście zniszczę Cie raz na zawsze. Zapłacisz za jej śmierć swoim marnym i bezwartościowym życiem - rzekł Maul aktywując swój podwójny krwawo-czerwony miecz świetlny

- Ha ha ha.. Lubie wyzwania - odparł Grievous aktywując swoje 4 ręce a w każdej z nich miecz świetlny.

[Obrazek: image.php?di=KBT6]

Głucha cisza okrążała dwóch przeciwników. Jedynym słyszalnym dźwiękiem był sam odgłos ruchu miecza świetlnego. Mrok nocy spowijał pustynie a bezchmurne niebo odsłoniło blask odległych gwiazd. Grievous i Maul mierząc się wzrokiem oczekiwali ruchu ze strony oponenta.
Wściekłość ukazała się na twarzy Maula i to on ruszył na przeciwnika jako pierwszy. Grievous szybko zablokował jego atak i kopnął go metalową noga odrzucając go na parę metrów. Nie zrobiło to jednak wrażenia na Maulu. Szybko podniósł się gotów do dalszej walki. Cyborg ruszył szarżą obracając swoimi wszystkimi czterema mieczami w bardzo szybkim tempie. Maul odskoczył od niespodziewanego ataku i sam postanowił zaatakować ponownie. Miecze zostały skrzyżowane. W pewnej chwili Sith kopnął cyborga w twarz lekko go dezorientując a następnie odepchnął go mocą. Grievous jednak w porę zdołał zmniejszyć dystans odrzutu wbijając swoje miecze głęboko w piaszczyste podłoże. Maul ruszył na niego próbując zadać kolejny cios jednak cyborg w porę zdołał zablokować atak. Gniew Sitha był coraz większy. Chęć zemsty była tak duża że zaczął podchodzić coraz bliżej Grievousa atakując co raz bardziej agresywnie. Cyborg zdołał to jednak wykorzystać. Złapał nogą głowę Maula i wykonując salto przerzucił go na drugą stronę. Mocno poturbowany Sith leżąc na piasku spojrzał gniewnie na Grievousa.

- Wystarczy tego! - krzyknął podnosząc się z ziemi - Skończyła się zabawa!

Maul skoczył w stronę Grievousa. Zadając mocny cios zdołał lekko oszołomić cyborga i wykorzystując okazje odciął mu dodatkową parę rąk. Grievous widząc sytuacje próbował blokować kolejne ciosy, jednak Maul ponownie odepchnął Grievousa mocą. Gdy ten leżał już na ziemi i próbował powrócić do walki, Maul już nad nim stał gotów by wykonać ostateczny cios.

- Twój czas już nadszedł! Giń! - krzyknął Maul

- Nigdy! - rzekł Grievous i przemieniając się w tryb "pająka" w ostatniej chwili rzucił się na Maula taranując go a następnie przebiegając kilka metrów do tyłu, wrócił do normalnej postawy i aktywował swoje ostatnie dwa miecze świetlne.

Maul wstając ponownie rzucił się na Grievousa i miecze ponownie zostały skrzyżowane. Grievous zaczął atakować zaciekle jednak Maul doskonale się bronił. Cała walka nie trwała jednak zbyt długo, Maul był bowiem dużo mocniejszy od generała w walce. Bardzo szybko wytrącił mu kolejny miecz z ręki podczas jego kolejnego ataku. Grievous został zmuszony do obrony tylko jednym mieczem. Dostrzegł że zaczyna przegrywać więc musiał działać szybko. Próbując zyskać czas Grievous uderzył Maula w twarz z całej siły swoją metalowa ręką oszałamiając go a następnie ponownie kopnął go z całej siły odrzucając na kilka metrów. Gdy Maul leżał na ziemi Grievous szybko zwrócił się do swoich MagnaGuardów.

- Uruchomić statek! Aktywować silniki... Pełna moc! - krzyknął

MagnaGuardy od razu ruszyły do środka i posłusznie wykonały polecenie. W błyskawicznym tempie statek był już w powietrzu. Maul wstając spostrzegł jak Grievous wystrzeliwuje harpun z ramienia który od razu uczepił się startującego transportowca. Statek natychmiast ruszył unosząc Grievousa w powietrze. Darth Maul próbując zatrzymać dowódce droidów rzucił mieczem w celu przecięcia linki na której uczepiony był generał. Cyborg jednak zdołał odbić nadlatujący miecz swoim ostatnim ostrzem. Sith przyglądał się jak jego odbity miecz spada prosto na ziemie. Grievous był już zbyt wysoko aby mógł ponownie go dosięgnąć. Złapał więc swój miecz i patrzył tylko jak generał odlatuje śmiejąc się.

- GRRRRIEVOUS!!!! - krzyknął Maul ze wściekłości. Jego plan wyeliminowania Grievousa się nie powiódł. W aktualnej sytuacji nie mógł jednak nic zrobić. Wiedział że cyborga tak prędko nie uda mu się spotkać ponownie ale mimo to nie zamierzał zapomnieć o tej walce, nie zamierzał zapomnieć jego win... Zawrócił więc idąc przez pustynie rozmyślając nad przyszłą zemstą.

===================================================
END OF CHAPTER SEVEN

================================================================================​===================================

[Obrazek: lz7id005xari.gif]
Army or not you must realize you are doomed
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-July-2020 10:32:18 przez Ravcore.)
30-June-2020 17:25:12
Znajdź wszystkie posty Odpisz
Ravcore Online
┌►GєηєRαℓ◄┘
******

Liczba postów: 312
Dołączył: Feb 2017
423
+
Pomogłem? Daj Diaxa!
Nick na Serwerze:
Ravcore

Odznaczenia:

(Zobacz Odznaczenia)
Poziom:
MineGold: 0.00
Post: #8
RE: [Star Wars Stories] - Ostatni Rozkaz
Cytat:Uwaga! Opowiadanie w pierwszych epizodach zahaczać będzie o okres "Zemsty Sithów" równocześnie jednak ze zmianami fabularnymi tak aby całość miała znaczący sens.

[Obrazek: image.php?di=2CPX]
[Obrazek: image.php?di=QLNI]

CHAPTER 8

Minęło parę dni od tragicznych wydarzeń które nastąpiły po przekształceniu Republiki w Imperium. Yoda zdołał już opuścić stację medyczną. Przekazał Obi-Wanowi że udaje się na samotne poszukiwania innych Jedi. Żegnając Yodę liczył na to że jeszcze kiedyś ponownie zdołają się spotkać. A gdy nadejdą lepsze czasy.. wspólnie odbudować to co zostało zniszczone. Obi-Wan wraz z Senatorem Organa pozostali więc na stacji, czekając aż Padme będzie na tyle w dobrej formie by móc przetransportować ją w bezpieczne miejsce. Starali się odwiedzać ją jak najczęściej, nawet parę razy dziennie tak aby nie czuła się samotna. W końcu po tych kilku dniach o świcie medycy przekazali wiadomości Senatorowi Organie że Padme jest już zdrowa i może nareszcie opuścić stacje. Ucieszyła go wielce ta wiadomość, nie było bowiem już w tym miejscu tak bezpiecznie jak w momencie jak tu przybyli. Imperium zaczęło rozszerzać swoje wpływy i informować o swoim istnieniu coraz szerszy zakres Galaktyki, dlatego też musieli jak najszybciej ewakuować się ze stacji i ukryć się w bezpiecznym miejscu. Tak jak zostało to ustalone, Padme miała zostać przeniesiona wraz z dziećmi na Alderaan pod stałą obserwacją senatora Organy.
Mając zamiar przekazać jej natychmiastowo owe wieści wszedł do jej pokoju. Jak sie okazało Padme stała wpatrzona w okno.

- Pani Senator? Wszystko jest już gotowe, jeśli nie masz nic przeciwko to musimy jak najszybciej się stąd zbierać - powiedział senator Organa

- Oczywiście - odparła odwracając się w stronę Baila Organy. - Czy wszystko jest już przygotowane?

- Tak, osobiście zadbałem o to, nie musi się Pani o nic martwić..Transport przebiegnie dyskretnie, Gdy dotrzemy na Alderaan wszystko powinno być już dobrze.

- Rozumiem - odparła Padme - A dzieci? Chciałabym je mieć przy sobie

- Oczywiście.. mistrz Kenobi będzie oczekiwał wraz z nimi przy statku.

- Dobrze.. - rzekła sięgając po bagaże - Chodźmy wiec, nie każmy im czekać

Padme założyła szybko swoją szatę i wraz z senatorem Organą skierowała się do wyjścia ze stacji medycznej.
Na miejscu przy samym statku czekał już Obi-Wan wraz z C3PO i R2D2. Padme dostrzegła że Obi-Wan trzyma na rękach małego Luka a C3PO malutką Leię.
C3PO widząc Padme natychmiastowo się ucieszył. Nie widział jej bowiem od bardzo dawna i martwił się o jej stan przez ten cały okres pobytu na stacji.

- Pani Padme! Pani Padme! Całe szczęście..Radość to ogromna widząc Panią na własnych nogach!

- Dziękuje C3PO - rzekła uśmiechając się i biorąc od droida dziecko na swoje ręce

- Starałem sie trzymać delikatnie - dodał C3PO

- Bardzo się ciesze, jesteś niezawodny - rzekła Senator lekko kołysząc na rekach swoje dziecko.

Obi-Wan podszedł do Padme przekazać jej również małego Luka. Padme spojrzała na dziecko z wielką z czułością.

- Dziękuje Obi-Wan, gdyby nie ty to nie wiem co mogłoby się wydarzyć... Zawdzięczam Ci życie... tobie i senatorowi Organie.. Naprawdę dziękuje.. za wszystko - powiedziała patrząc na Obi-Wana

- Nie musisz dziękować - odparł Obi-Wan - Te dzieci są naszą nadzieją na przyszłość. Cieszy mnie to że nie są same i ma kto się nimi opiekować..

Senator Organa oznajmił wszystkim ze statek jest gotowy do podróży. Wszyscy weszli na pokład. Gdy statek ruszył, Obi-Wan kontynuował swoją rozmowę z Padme.

- Nadal wraz z mistrzem Yoda zastanawiamy się jak trenować Luka na przyszłego Jedi. Nie możemy tego robić na Alderaan.. Sidious mógłby wyczuć nasza obecność i wtedy wszyscy byliby w poważnym niebezpieczeństwie...

- Czy.. to naprawdę jest konieczne? -zapytała

- Nie... ale... w obecnej sytuacji widząc jaki potencjał posiada.. szkoda by było to zlekceważyć. Zresztą gdyby dorósł.. mógłby bronić ciebie przed niebezpieczeństwami.

Padme popatrzyła na swojego syna z lekkim niepokojem.

- Wiesz dobrze że nie potrzebuje znowu niesamowitej ochrony.. potrafię o siebie zadbać.. Tylko.. nie chciałabym narażać swojego syna na niebezpieczeństwo z mojego powodu..

- Nigdy nie wiesz co może się stać..

Padme wiedziała ze Obi-Wan nie chce dla niej źle. Trening Luka a rycerza Jedi był konieczny w szczególności jeśli naprawdę posiada duży do tego potencjał. Nie chciała odbierać Lukowi tej szansy. Mimo to jednak bardzo się obawiała o jego przyszłość.

- Cóż... Wiesz dobrze że póki co jest za młody na taki trening - odparła

Obi-Wan kiwnął głową

- Oczywiście.. Poczekamy aż będzie trochę starszy.. Do tego czasu myślę że znajdziemy jakieś sensowne wyjście.

- Chciałabym wiedzieć jeszcze jedna rzecz.. Czy będę mogła wrócić kiedyś na Naboo?

Obi-Wan popatrzył na Senatora Organe, a ten na niego. Obaj trochę wahali się z odpowiedzią.

- Na tą chwilę nie wiemy. - odparł Obi-Wan - Nie chcemy abyś tam wracała.. Jesteś zbyt kojarzona z tamtym miejscem jako królowa i senator. Gdybyś tam pozostała mogło by Ci grozić poważne niebezpieczeństwo. W szczególności teraz, jako osobie należącej do przeciwników władzy Imperatora.

- Rozumiem.. dobrze więc....- rzekła cicho Padme

Szczerze nie była zbytnio zadowolona z tej informacji. Naboo było jej domem, a fakt że nigdy więcej mogłaby już go nie zobaczyć było straszną wizją. Wiedziała jednak że teraz musi odłożyć na bok wszystkie doczesne sprawy i obowiązki. Aktualnym priorytetem była ochrona jej dzieci przed rozszerzającym się na całą galaktykę złem. Była gotowa zrobić dla swoich pociech wszystko. Zresztą były one ostatnią jej pamiątką po szczęśliwych i beztroskich czasach... Pamiątką po Anakinie.. zanim jeszcze postanowił przejść na ciemną stronę mocy... Padme nadal jednak nie wiedziała co tak naprawdę stało się z jej ukochanym..Obi-Wan nie zdradził jej tych szczegółów. Nie wiedziała więc co zaszło na Mustafar po tym jak została stoczona tam bitwa pomiędzy mistrzem a uczniem...Mimo wszystko jednak nie dopytywała o to Obi-Wana bo czuła, że i tak by jej nie odpowiedział. Uważała więc, że Anakin zginął podczas walki.. Prawda była jednak zupełnie inna..

Podróż powoli dobiegała końca. Statek zdołał dolecieć do systemu Alderaan. Znajdująca się tu planetą od wieków rządziła rodzina Organa. Jej ostatnim przedstawicielem był właśnie senator Bail Organa. Alderaan słynęła ze swojej pokojowej natury i negatywnego usposobienia do konfliktów, co czyniło ją idealnym miejscem odpoczynku i schronienia. Mieszkańcy dążąc do harmonii z przyrodą, budowali swe miasta w większości albo pod powierzchnią, albo też wkomponowywali je w pobliskie otoczenie. Tak było również w przypadku stolicy - Alderze, w której budynki umożliwiały obserwacje piękna krajobrazu i malowniczych zapierających dech widoków.

Statek zatrzymał się przy jednym z apartamentów. Bail Organa wyszedł jako pierwszy ze statku.

- Oto jesteśmy na miejscu - powiedział

- No proszę.. Trzeba przyznać, ładnie tutaj - rzekł Obi-Wan rozglądając się dookoła.

Bail Organa postanowił oprowadzić Padme po całym apartamencie.
Rozglądając się tak, Padme dostrzegła, że apartament ten jest bardzo podobny do tego który posiadała na Coruscant, jednak z kilkoma wyraźnymi różnicami.
Okolica była bardziej spokojna, nie było takiego zagęszczenia na ulicach miasta.. a przede wszystkim widoczna była przepiękna panorama na pobliskie góry i malownicze wręcz jezioro. Dodatkowo powietrze.. było niemal krystalicznie czyste.

[Obrazek: image.php?di=IF7X]

- Jak się Pani podoba, Pani senator? - zapytał Bail Organa

- Trzeba przyznać.. jest tu bardzo pięknie.. - odparła wpatrzona w uroki krajobrazu - Naprawdę dziękuje.. To wiele dla mnie znaczy

- Bardzo się cieszę, że się podoba... Jak spojrzy Pani przez okno, to w tamtym miejscu znajduje się moja posiadłość, jest dosyć blisko. - rzekł Bail Organa wskazując ręką przez szybę.

- Rzeczywiście, wygląda na to ze będziemy mieszkać praktycznie po sąsiedzku - odparła Padme

- Proponuje by C3PO został tu z tobą, zdecydowanie przyda Ci się pomoc w codziennych obowiązkach - dodał Obi-Wan

- Tak.. z wielką przyjemnością zostanę z panią Padme! - odparł droid

Padme uśmiechnęła się.

- Dobrze, choć C3PO pomożesz mi z dziećmi - powiedziała

- Ależ oczywiście! - odparł radośnie

Baila Organa tymczasem podszedł do Obi-Wana.

- Co o tym sądzisz mistrzu Kenobi? - zapytał

- To dobre miejsce w szczególności, że nie znajduje się daleko od twojego posiadłości.

- Miejmy nadzieje że tu będzie bezpiecznie

- Jestem dobrej myśli..Wszystko jakoś się ułoży.. Potrzeba tylko odrobiny czasu - rzekł Obi-Wan

- Zgadzam się - odparł Bail wpatrzony w okno.

- Posłuchaj, na mnie przyszła już pora.. muszę stąd odlecieć, Bardzo Cię proszę, jakby cokolwiek się działo... jakby cokolwiek się stało.. natychmiast mnie powiadom. Dbaj o nią.. i o jej dzieci. - rzekł Obi-Wan

- Zrobię co w mojej mocy, nie pozwolę by się jej stała krzywda, obiecuje - odparł Bail Organa patrząc na mistrza Jedi

Obi-Wan poklepał po ramieniu senatora.

- Trzymaj się.. przyjacielu, Miejmy nadzieje, że spotkamy się wkrótce ponownie - rzekł Obi-Wan

- Do zobaczenia.. Niech moc będzie zawsze z tobą Mistrzu Kenobi - rzekł

- Z tobą również - odpowiedział Obi-Wan zakładając swoja szatę.

Gdy Obi-Wan wyszedł, Bail patrzył przez okno jak wraz z R2D2 odlatują wspólnie statkiem. Miał cichą nadzieję że jeszcze zdołają się spotkać... że dożyją czasów kiedy ponownie zapanuje pokój. Wiedział jednak że to mogą być tylko odległe marzenia.. Ciemność bowiem coraz bardziej rozprzestrzeniała się przez galaktykę i na razie nikt nie był w stanie powstrzymać tego co wydaje się być nieuniknione.. Gwiazda powoli chyliła się ku zachodowi. Malownicze kolory zaczęły oplatać niebo z każdej strony.
Statek Obi-Wana zniknął z oczu senatorowi, przez chwile widoczna biała święcąca kropka kompletnie wyparowała w odmętach ciemniejącego nieboskłonu. Stojąc tak bez ruchu przez parę minut wpatrzony w niebo rozmyślał nucąc sobie pod nosem. W mgnieniu oka na zewnątrz zrobiło się praktycznie zupełnie ciemno. Czuł jakby zupełnie stracił rachubę czasu.. Ocknął się dopiero parę minut później i szybko poszedł sprawdzić co robi Padme. Zatrzymał się dopiero w progu pokoju, słysząc jak Padme śpiewa kołysankę dla swoich dzieci jednocześnie czule je kołysząc. Słowa tej pieśni były.. niezwykle piękne.. przepełnione miłością, czułością i nagłym uczuciem nadziei. Bail Organa znał tą pieśń, słyszał ją bowiem wielokrotnie. Było to dla niego dość duże zaskoczenie ponieważ szczerze była to jedna z jego ulubionych...Nie spodziewał się że zdoła ją usłyszeć ponownie po tym wszystkim co się ostatnio wydarzyło. Wsłuchany w głos Padme oparł się o drzwi i patrzył na dwójkę śpiących maluchów.

[Obrazek: image.php?di=YYFH]

Padme dopiero po chwili dostrzegła że Bail stoi w drzwiach.

- Och, wybacz nie zauważyłam Cię - rzekła z uśmiechem

- Nic nie szkodzi, przepraszam że przerwałem... Chciałem tylko powiadomić, że mistrz Kenobi już odleciał.

- Bez pożegnania? - zapytała lekko smutnym głosem

- Nie chciał się mieszać. Z tego co wiem miał też parę spraw do załatwienia. Ale nie musi się Pani martwić, z pewnością niedługo przybędzie ponownie.

- Miejmy taką nadzieję.. - odparła Padme

- Swoją drogą... bardzo piękna kołysanka

- "Srebrny Płomień z Doliny Jezior".. - rzekła z uśmiechem - Gdy byłam jeszcze mała, moja mama mi śpiewała tą pieśń gdy bałam się zasnąć albo gdy opornie nie chciałam pójść spać...

- No proszę.. ja również ją znam.. - rzekł Bail Organa - Jest przepiękna... uwielbiam ją. Zawsze przypomina mi same radosne chwile z mojego życia.

- Naprawdę? - zapytała

- Zdecydowanie... Tak... - rzekł Bail kiwając głową wpatrzony w dwójkę śpiących dzieci.

Kompletny zmrok nastał już bowiem nad całym miastem a nocna fauna zaczęła budzić się do życia. Błyskające gwiazdy migały na krystalicznie czystym, nocnym niebie przedzierane przez pas galaktycznego pyłu, obłoków gazów i materii... Senator Organa i Padme sami również postanowili się położyć spać. Od wielu dni bowiem nie mogli zaznać spokoju.. teraz mogli nareszcie odpocząć. Przynajmniej na tą chwilę..

W międzyczasie Obi-Wan opuścił już system Alderaan ruszając dalej przez galaktykę w poszukiwaniu innych Jedi. Próbował nawiązać kontakt z Zhausem, który jako jedyny zgłosił mu jeszcze podczas pobytu na stacji medycznej że nadal się trzyma. Mistrz Jedi nie wiedział jednak czy młodemu padawanowi udało się opuścić Coruscant czy tez został złapany przez siły Imperium.

- R2, mógłbyś sprawdzić czy można się połączyć z Zhausem? - zapytał Obi-Wan

R2D2 brzdęknął dwa razy i po chwili udostępnił połączenie z młodym Jedi

- Mistrz Kenobi!

- Zhaus! Udało Ci się uciec z Coruscant?

- Tak, zabrałem jeden ze statków i tymczasowo schroniłem się na planecie Mannan, ale nie zostanę tu raczej na długo

- To dobrze.. Znalazłeś może jakieś ślady innych Jedi?

- Niestety nie... Nie otrzymałem ani nie znalazłem żadnych informacji.. Boję się ze możemy być ostatnimi przedstawicielami Zakonu.

- Rozumiem... Postaram się do ciebie dotrzeć.. Mam parę kwestii które chciałbym z tobą omówić osobiście.

- Dobrze, będę czekał Mistrzu. Tylko uważaj.. W pobliżu planety stacjonuje flota Imperialna..

- Zrozumiałem.. Dziękuje za informacje - odparł Obi-Wan

Połączenie dobiegło końca. Obi-Wan nakazał R2D2 wyznaczyć kurs na planetę Mannan. Gdy droid to uczynił statek ruszył w nadprzestrzeń przez najkrótsza możliwą trasę. Obi-Wan chciał tam dotrzeć jak najszybciej aby spotkać się z Zhausem
Przy układzie Mannan rzeczywiście jak mówił Zhaus, aktualnie przebywała flota Imperium. Były to trzy dotychczasowe Venatory Republiki. Prace nad nowymi modelami wciąż trwały i produkcja pierwszych nowych niszczycieli typu Imperial I oraz Imperial II miały zostać zakończone już wkrótce. Na pokładzie trzech niszczycieli Venator przebywało mnóstwo żołnierzy Imperium. Jednak to ten kto nimi dowodził w rzekomej misji budził największe obawy...

- Lordzie Vader.. odbieramy sygnał.. . - rzekł Admirał podchodząc do stojącego Vadera na mostku wpatrzonego w przestrzeń kosmiczną.

- Co to za sygnał? - zapytał

- Nasze czujniki wykryły ze jakiś statek wyłania się z nadprzestrzeni po drugiej stronie planety.. nie należy do Imperium - rzekł Admirał.

Vader nic nie odpowiedział. Stał tylko wydając przerażający i tworzący krew w żyłach odgłos oddechu.
Po chwili z nadprzestrzeni wyłonił się statek Obi-Wana.

- Wykonać przelot wzdłuż planety... Nie pozwolimy na lądowanie bez zezwolenia - krzyknął Admirał do pilotów - Wyłączyć osłony... Aktywować silniki...

Vader przez chwilę milczał wpatrzony w planetę, jednak w końcu odpowiedział na zadane pytanie.

[Obrazek: image.php?di=5QR2]

- To nie będzie konieczne Admirale..

- Eee Co? W takim razie mamy zezwolić na przelot tego statku? - zapytał zaskoczony Admirał

- Tą sprawą zajmę się osobiście - rzekł Vader wolnym krokiem wychodząc z mostka.

Wszyscy patrzyli jak Vader wychodzi. Nie wiedzieli co teraz maja zrobić. Oczekiwali na instrukcje od Admirała.

- Eee.. włączyć osłony.. Pozostać na wyznaczonym kursie.. - powiedział lekko zdezorientowany Admirał. Nie spodziewał się bowiem że nastąpi taki obrót spraw.

Po chwili wszyscy dostrzegli przez okno jak myśliwiec Vadera wylatuje z hangaru niszczyciela i podąża w stronę powierzchni planety..

===================================================
END OF CHAPTER EIGHT

================================================================================​===================================

[Obrazek: lz7id005xari.gif]
Army or not you must realize you are doomed
(Ten post był ostatnio modyfikowany: Wczoraj 18:08:03 przez Ravcore.)
Wczoraj 17:30:40
Znajdź wszystkie posty Odpisz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: Ravcore, 1 gości